Krafcy w Masadzie
W ostatni weekend mieliśmy okazje współpracować z Krafcami. Jest to zespół, który właśnie wypływa na szerokie wody showbusinesu, wydając swój pierwszy, debiutancki krążek. Chłopcy potrzebowali trochę zdjęć na płytę i do materiałów promocyjnych, a z racji tego, że znam się z nimi od prawie 15-tu lat, zgodziłem się nader skwapliwie. Tym bardziej, że muzyka, którą grają naprawdę wciąga, a muzycy to prawdziwa pierwsza liga, współpracująca z największymi w branży. Jak byłem jeszcze piękny i młody, miałem także szczęście z wieloma z nich muzykować :)
Pierwotnie mieliśmy nadzieję na plener, gdyż od dawna pogoda była iście afrykańska. Niestety w weekend niebo płakało niemiłosiernie, więc o żadnych kadrach w scenerii miejskiej nie było mowy. Na szczęście znaleźliśmy wnętrze wręcz idealnie pasujące do nastroju zdjęć – klub Masada w Krakowie. Jako, że moja ulubiona piosenka Krafców nosi tytuł “Sofa”, chcieliśmy osiągnąć efekt małego klimatycznego pokoju, pełnego rock’n'rollowych akcentów, którego centrum stanowi właśnie tytułowa sofa…
Sesję wykonaliśmy we współpracy ze sklepem internetowym www.fripers.pl, który dostarczył całość sprzętu do zdjęć, o czym za chwilę.
Szyć jak Krafcy
Zespół powstał w 1997 roku, kiedy to w rodzinnej Bochni w głowach kilku muzyków zrodził się pomysł, by dać upust swoim fascynacjom muzycznym. I to właśnie miłość do dźwięków granych przez m.in. Hendrixa, Kravitza, Red Hot Chili Peppers czy Prince’a przypieczętowuje powstanie KRAFCOW. LENIWYCH KRAFCOW!!! Bo taką nazwą posługiwali się przez jakiś czas koncertując na klubowych scenach Krakowa i w jego okolicach… i to z powodzeniem!!! Podczas setów do dziś entuzjastycznie przyjmowane są Krafcowe aranżacje hitów George’a Michael’a, Red Hot Chili Peppers, Chrisa Thomasa, Jamiroquai, Madonny, Simple Red, Kravitz’a czy Jackson’a. Po kilku latach kiedy skład personalny się ustabilizował, a repertuar został wzbogacony o autorskie piosenki, muzycy pozbyli się ze swojej nazwy słowa “Leniwi”… i ostro zabrali się do szycia! Warto wspomnieć, że od początku nowego milenium personel Krafców to ludzie, którzy swoje doświadczenie muzyczne nabywali m.in. z TSA, Dominiką Kurdziel, Kulturką, Inkwizycją, ZIYO, Halio Band, Griffem Hamiltonem, Wheatbreadem Johnsonem, Latającymi Talerzami, Moniką Brodką, Czterema Szmerami, Renatą Przemyk, Jazzgotem, Dave Ellis Blues Band, Terry Menem czy chórem Pueri Cantores Sancti Nicolai. W ciągu ostatnich lat ewoluował też klimat muzyczny w kompozycjach KRAFCÓW zmierzając od brzmień surowych gitar do kompozycji bardziej przemyślanych i wyważonych. Zarówno kompozycje jak i teksty w całości są autorstwa zespołu i tylko tą drogą (piosenki autorskie) Krafcy chcą podążać. Ważne dla istnienia zespołu jest również to, że nie stanowi on tak zwanego “składu” – lecz grupę przyjaciół! W kwietniu 2010 zespół rozpoczął nagrania debiutanckiej płyty w łódzkim Tonnstudio. Planowana premiera – jesień 2010.
Dodać należy, że chłopcy poddali się najbardziej obiektywnej próbie i wyszli z niej zwycięsko – swoją płytę nagrywają dzięki wsparciu swoich fanów w portalu megatotal.pl – to ludzie, którym podoba się muzyka Krafców pomogli im w tym przedsięwzięciu!
Sofa od kuchni
W tej sesji używaliśmy dosyć selektywnego oświetlenia. Z racji tego, że po pierwsze pracowaliśmy w pomieszczeniu, gdzie nie mogłem stosować szerokich, miękkich źródeł światła, a po drugie chcieliśmy osiągnąć dość specyficzny nastrój tych zdjęć, fotografując prawdziwych twardych facetów a nie plastikowe Barbie, zdecydowałem się na bardzo wąskie i skoncentrowane źródła światła.
Punktem wyjścia do tych zdjęć było światło zastane z licznych lampek stołowych w klubie. Dają onę specyficzną, ciepłą i klubową poświatę, na której chciałem się oprzeć. Z tego wyboru wynikały tak naprawdę parametry tych zdjęć – ISO 500, przesłona f4 (która pozwoliła mi na osiągnięcie dość dobrej głębi ostrości tak w pojedynczych portretach, jak i zdjęciach grupowych) oraz czas około 1/20 sekundy. Tak długi czas pozwolił mi bardzo dobrze wydobyć światło zastane ze sceny, rodził jednak trochę problemów. Oczywiście nie bałem się o poruszenie fotografowanych postaci, gdyż one oświetlone były światłem błyskowym, które zamraża ruch. Problemem mogło być poruszenie elementów oświetlonych właśnie światłem stołowych lampek, jednak jak się okazało nie było aż tak źle, głównie przez zastosowanie dodatkowych źródeł błyskowych.
No właśnie, mamy już podstawę ze światła zastanego, a co z błyskiem? Otóż głównym źródłem światła była jedna lampa Aurora Orion 400Ws na 1/16 mocy. Początkowo pracowałem z oktą 150cm, na którą założyłem grid. Bardzo rzadko pracuje z gridem na okcie i stwierdzam, że to mój błąd. Poprzez jego zastosowanie otrzymujemy bardzo skoncentrowane a jednocześnie miękkie źródło światła. Grid powoduje, iż okta świeci tylko w określonym kierunku, gdyż elementy plastra miodu nie pozwalają na przedostawanie się światła na boki. W strumieniu światło jest jednak bardzo miękkie i charakterystyką nie odbiega od standardowej okty. Przyznam, że tą oktę z gridem mam tylko do testów, jednak po tylu niewymuszonych pochwałach już w kliku postach, chyba kupię taką na własność. Jej wielkość – 150 cm, jest chyba optymalna do moich zastosowań, a sposób rozkładania i składania, przypominający pracę z parasolką (rozkładam ją już w około 4 sekundy) sprawia, że jest to coś czego będę używał non-stop. Dla mnie to najlepszy wynalazek w oświetleniu jaki poznałem! Więc uśmiechnę się pewnie do fripersa o jakiś rabat :)
W późniejszych zdjęciach postanowiłem nawet bardziej skupić główne źródło światła i zastosowałem beauty dish z gridem, który daje jeszcze bardziej wąski strumień i bardziej kontrastowe światło. Jako kontry używałem także lampki Aurora Orion 400Ws na 1/32 mocy z założonymi: snootem ( z lewej strony kadru) i wrotami z plastrem miodu. A więc wszystko precyzyjnie, selektywnie, oszczędnie. Lewa kontra na stałe oświetlała postaci na “Sofie”, prawa kontra podświetlała głównie długie ponętne nogi modelki – asystentki w niektórych zdjęciach.
Jako dopełnienie światła w scenie, którego było bardzo mało, zastosowaliśmy 2 małe lampki typu flash, które oświetlały ścianę. Pierwotnie były to lampki z założonym fitrem CTO, ale, że balans bieli dyktowały mi lampki stołowe w klubie o bardzo niskiej temperaturze, światło to wyglądało na prawie białe. Znacznie lepszy efekt osiągnęliśmy przy zastosowaniu filtrów czerwonych, które jeszcze bardziej podkreśliły kolor “Sofy” i całościowy klimat lokalu. Aby uzyskać ciekawe efekty na ścianie, jako GOBO użyłem wiązki kabli, którą ułożyłem między lampką a ścianą. Jako, że tych lamp w scenie mam zawsze więcej niż odbiorników wyzwalacza, musieliśmy sztukować je z dwóch różnych kompletów innych producentów. Chyba pora na dokupienie ze 2 YN602 :) Wiem, wiem, w pomieszczeniu mógłbym liczyć na to, że zadziałąją fotocele lamp, jednak przy tak selektywnym świetle, nie chciałem ryzykować. Poza tym nie mogłem sobie pozwolić na to, aby któraś z lamp nagle “nie wystrzeliła” – tak klub jak i chłopaki mieli napięty grafik.
Testy sprzętu
Dzięki współpracy ze sklepem www.fripers.pl, właśnie na tą sesję dostaliśmy całkiem sporo sprzętu oświetleniowego do testów:
- 2 lampy Aurora Orion 400Ws
- Softbox oktagonalny do szybkiego montażu 150 cm z gridem
- Snoot do lamp studyjnych
- Blende 80cm
Postarałem się więc jak najbardziej obiektywnie ocenić ten sprzęt i napisać o jego plusach i minusach.
Lampy Aurora Orion 400Ws, to propozycja do niewielkiego studia oraz oczywiście w plener. Dzięki swoim niewielkim rozmiarom i wadze (1,65 kg), a sporej mocy, mogą właśnie sprawdzić się jako oświetlenie plenerowe. W plenerach poręczność lamp oraz ich waga to niebagatelne aututy. Lampa po prostu wszędzie się zmieści i nie odbije się zbytnio na wadze walizki ze sprzętem. Bardzo pozytywnie zaskakuje także wykonanie tych lamp, materiały są naprawdę dobrze spasowane. Dzięki elektronicznemu wyświetlaczowi, możemy bardzo precyzyjnie sterować mocą lampy. Tylny panel jest bardzo czytelny, także w ciemnościach a liczbowa regulacja to coś dla chcących bardzo precyzyjnie kontrolować błysk. Także moc światła pilotującego może być regulowana precyzyjnie – dostępna jest opcja “Full Power” , lub dostosowanie mocy pilota do mocy błysku.
Niestety poprzez swoje niewielkie rozmiary i chyba nienajlepsze mocowanie, lampa “przewraca się” z cięższymi modyfikatorami. Zaobserwowałem, że niekiedy okta 150 cm przeważała ją do przodu i konieczne było asekurowanie lampy. Wykona to pewnie z zastosowania dość nieporęcznej śruby mocującej, która, przynajmniej mnie, sprawiała sporo kłopotów.
Gdy jednak pracujemy w plenerze np z parasolką, lub mniejszym softboxem (a przecież głównie parasolek używa się w plenerach) lampa sprawuje się wyśmienicie. Co bardzo dla mnie ważne, nie zaobserwowałem, aby Aurora się grzała, co często zdarza mi się z lampami innych producentów. To głównie zasługa bardzo dobrej wentylacji. Temperatura błysku i jego powtarzalność w moich testach była wręcz wzorowa – mogłem być pewien, że lampa zawsze błyśnie światłem o przewidywalnej mocy i temperaturze. To bardzo ważna cecha i stosunkowo żadko spotykana w lampach w tym przedziale cenowym.
Jaki zatem werdykt? Aurora to bardzo fajna, tania lampka, głównie do małego studia lub w plener. Moc 400Ws to już całkiem przyzwoity błysk w słoneczny, czy lekko pochmurny dzień. Ewidentną wadą dla mnie jest niezbyt przemyślane mocowanie lampy, które przewraca ją z moją ukochaną oktą. Pewnie można to poprawić, wkręcić lepsze, “korbkowe” mocowanie, nie chciałem jednak modować sprzętu testowego :) Jeśli jednak używasz głównie parasolek, lub lekkich softboxów w plenerze – to dobry wybór. Mała, poręczna i mocna lampka na pewno ci się przyda. Niebagatelnym jest również fakt, że przy swoich niezłych parametrach, lampa jest po prostu tania. Stosunek cena-jakość – 8/10!
Okta
O urokach okty typu szybki montaż rozpisywałem się już nie jeden raz. Dla mnie to największy wynalazek od czasu aparatu cyfrowego. Nauczony doświadczeniem rozkładania studyjnej okty 180cm (a leją się przy tym strumienie krwi i potu), świadomość ze Oktę 150 cm rozłożyć mogę w 4 sekundy, jest dla mnie po prostu porażająca. Jest to wręcz idealny modyfikator do pracy w plenerze. Wielkość 150cm jest optymalna do miękkiego oświetlenia całej postaci, a łatwość składania i rozkładania powoduje, że możemy sobie z nią bez problemu poradzić nawet bez obecności asystenta. Okta ma podwójny dyfuzor, aby dodatkowo zmiękczyć światło oraz mocowanie na grid (plaster miodu). To właśnie grid przydał mi się najbardziej na tej sesji, gdyż chciałem jak najbardziej ograniczyć strumień światła. Po złożeniu przechowywać możemy ten modyfikator w przeznaczonej do tego torbie, która, mimo sporych rozmiarów softboxa, nie straszy wielkością i nieporęcznością. Zatem nie będę się rozpisywał, powiem tylko, że kocham tą oktę i chcę ją mieć!!! Polecam z czystym sumieniem absolutnie wszystkim. Na dowód moich słów o łatwości obsługi, poniżej filmik, w którym nota bene jako narrator debiutuje Asia… (filmiki ładuje ostatnio na videopress, więc wszystkie można sobie pobrać na swój komputer w oryginalnej wielkości)
Ta sesja wymagała ode mnie zastosowania bardzo skupionego i oszczędnego światła, więc wszystkie modyfikatory takie jak gridy czy snooty bardzo się przydały. I tak naprawdę w testach sprawdziły się dość dobrze, pomijając incydenty z mocowaniem lampy.
Filmowo
Swoją nieocenioną pomoc udzielił nam jak zwykle niezawodny Maciek, który ze swoim bratem filmowali całą sesję Canonem 550D. Maciek nabył niedawno jazdę kamerową. Efekty widać na filmie. Efekty jak zwykle zresztą świetne, do tego stopnia, że Krafcy chcą z nim pogadać o wykorzystaniu tego materiału do ich teledysku !
[wpvideo 5AjfGjsG w=902]
I przy okazji…
..pojawiło się kilka fajnych blogów fotograficznych, które prowadzą moi znajomi – naprawdę świetni fotografowie
- Michał Świerkot – fotograf i animator ruchu fotograficznego w Bytomiu. Z Michałem mam nadzieję poprowadzić jeszcze jeden ciekawy projekt, o którym niebawem
- Artur Mączka – świetny i pomysłowy fotograf, o wielkiej wrażliwości, pracoholik na wygnaniu w UK, z którym prowadzę nieskończone dysputy o sztuce, sensie życia i ginie z tonikiem
- Michał Lewandowski – jeden z lepszych fotografów ślubnych jakich znam, przesympatyczny facet, posiadacz kalibratora (dzieki Michal za kalibracje iMaca!). U Michała na blogu zresztą pewnie niebawem pojawi się moja brzydka gęba i bałagan w pokoju.
- Andrzej Olender – szczęśliwy posiadacz mojej “Piątki” :) zapalony strobista ze Śląska
I na koniec bonus – wspólne pamiątkowe zdjęcie całej ekipy z zespołem :)
Related Blogs
napisał Lukasz
29 komentarze
Teledysk Krafców, SOFA | Maciej Grałek | Blog, fotografia w studio, sesje zdjęciowe blog, schematy oświetlenia, fotografia w plenerze - [...] “Masada“, w Krakowie. Pomysł na realizacje teledysku powstał podczas sesji zdjęciowej Łukasza Piecha. Scenariusz do teledysku, właściwie powstawał na bieżąco podczas realizacji. To jeden z tych [...]
Sofa | Maciej Grałek | Blog, fotografia w studio, sesje zdjęciowe blog, schematy oświetlenia, fotografia w plenerze - [...] też posłuchać i pooglądać poniżej, BTS z sesji zdjęciowej Łukasza Piecha. Pomysł na teledysk, właściwie zrodził się podczas tej [...]
student grants - Do you people have a facebook fan page? I looked for one on twitter but could not discover one, I would really like to become a fan!
federal student loan - Thank you, I have recently been searching for information about this topic for ages and yours is the best I have discovered so far.
information technolo - It’s really a nice and helpful piece of information. I’m glad that you shared this helpful info with us. Please keep us informed like this. Thanks for sharing.
Flickr: Taking a pic - really nice colours! also the pose is very good! well done
Prezent urodzinowy - FotoBlog Roku 2010 | Lukasz Piech Blog Strobistyczny - [...] Krafcy na “Sofie” [...]
Flickr: Tyla'75 - super czerwien tu. poza tez :)
Piotr Pietrzak - Kawał fantastycznej roboty ze swiatlem, film z Krafcami rzeczywiscie robi wrazenie szczegolnie w polaczeniu z muzyka, no i Asia rozkladajaca okte tez pelna profeska :)
oracka - Ogladalismy i czytali z zapartym tchem.Po prostu super.
magart - Łukasz, co Ty byś zrobił bez swojej niezastąpionej asystentki ! :)
Nogi, ach te tajemnicze nogi… :)
Robert - swietny wpis, super zdjecia. widac faktycznie klimat wyciagniety z tego setupu. pozdrawiam
Asia - zdjecia wyszly klimatycznie, dokladnie tak jakie bylo zalozenie:) atmosfera na sesji swietna. okta ,, szybki montaz" szal:):)
Artur Mączka - Wszystko zostało już napisane, gratulacje, świetny klimat, mega konkretny wpis, Gin zrobił swoje ;)
Lukasz - :)
Rajmund - Gdybyś kiedyś coś robił w Łodzi to chętnie ponoszę torby za toba.
Jak dla mnie pomysł i wykonanie na sześć+
Pawel - genialne
Lukasz - Maciek a zapraszam :)
olej - Jak zwykle klimacik niezły jest. Obejrzałbym kiedyś z kąta jak robisz taką sesję ;-)
Andrzej Olender - Co tu dużo pisać, jest świetnie, ogrom wpisu robi wrażenie :)
Tweets that mention Krafcy na "Sofie" | Lukasz Piech -- Topsy.com - [...] This post was mentioned on Twitter by Lukasz Piech, Lukasz Piech. Lukasz Piech said: Krafcy na "Sofie" – http://b2l.me/accnre [...]
peyitalpa - every detail of this shot has been perfectly cared!!!nice nice
MM * - so cool
Jordyn Raia - I really like the light in this. Fantastic shot.
Flickr: Lukasz Centk - fajnie! Podziw jak zawsze!
Melanie Caitlin - I like the angle
Flickr: © Crist - –
The most beautiful
of the kingdom
–
Seen in the group"The Most Beautiful of the Kingdom!!!" ( ?² )
Flickr: E Martin Pho - Fabulous image. Love the light.
Flickr: marjoo.net - Excellent composition, pose and tones. Fave portrait i've seen today! Well done!