Polak Polakiem!
Ciepło się robi, ha! Podobno w Niedzielę ma być 20 stopni :) Nareszcie czas plenerów, słoneczka, mieszania światła zastanego z błyskowym, wyjścia ze studia, chodzenia w samej Lucky Jumper, bez czapki, szalika na sesji. Żeby tylko czasu było więcej… Niestety ostatnio jest go jak na złość mniej i mniej, a “day job” nie pozwala na nic więcej tylko siedzenie przed komputerem po kilkanaście godzin. Ale i tak bardzo cieszę się, że pogoda wreszcie będzie sprzyjać plenerowym szaleństwom. Już nawet zrobiłem sobie przegląd sprzętu plenerowego, wszystko działa, bateria nadal ma 320 błysków na pełnej mocy 600Ws :)
Ale nie o tym, nie o tym
W ostatni weekend znów miałem okazję popracować z człowiekiem -gumą, Wojtkiem. Długo czekałem na tą sesję bo Wojtek ma wszystkie cechy wystarczające do tego żeby go szczerze nienawidzić – jest młody, przystojny, a do tego cholernie, paranoicznie wręcz zdolny! No nic tylko go nie lubić :) To żart oczywiście – jego nie da się nie lubić. Dlaczego człowiek-guma? Bo potrafi wszystko, może być wampirem, amantem, genialnym modowym modelem, a za chwilę małą dziewczynką – no właściwie wszystkim. Potrafi czynić cuda swoją facjatą i całym physis. Zresztą najlepiej świadczy o nim jego portfolio! Praca z nim to po prostu przyjemność – sam doskonale wie, jak ma pozować, jak osiągnąć dokładnie ten efekt o który nam chodzi. Nic tylko cykać zdjęcia i cieszyć się z rezultatów. W sesji pomagała nam niezrównana Daria, która tworząc swoją wizażową magię, przyczyniła się wydatnie do stworzenia tej sesji! Talentów Darii nie muszę chyba zachwalać, gdyż mieliście okazję podziwiać jej genialną pracę m.in. przy “Barokowej”. Dream Team :) Mam nadzieję, że na tej sesji nasza współpraca się nie zakończy…
A tak generalnie to dowiedziałem się, że jestem typowym Polakiem! Hmm, to chyba dobrze, nie? :) Gorzej byłoby gdybym był typowym Gruzinem lub Libijczykiem, no ale zwróciłem uwagę jednemu z bardzo dobrych fotografów, któremu mam nadzieję trochę pomogłem w jego rozwoju przez parę lat, służąc radą, pomocą czy nawet sprzętem (!!), że zwyczajnie splagiatował 3 sesje genialnych skądinąd fotografów… Jedna sesja – wpadka, 2 – inspiracja (choć już szemrana), 3 – dla mnie straszny kanał. Ale grzecznie powiedziałem, mu, że jest za dobry aby tak oczywiście kopiować, ma swój styl itd, w zamian za co usłyszałem najśmieszniejszą inwektywę jaką znam: “Jesteś typowym Polakiem” :) No dobra, nie mieszam się, ale żeby mnie tak wyzywać swoiście za całą tą pomoc przez lata? :) To straszne, mamo jestem Polakiem. Nie płacz synu, wszystko będzie dobrze :) Nie uznaję wzorowania się na innych za coś złego: wszystkie dobre zdjęcia zostały już zrobione za czasów Richarda Avedona, teraz wszystko jest kopią. Poza tym, poprzez wzorowanie się, można się naprawdę sporo nauczyć, rozwinąć warsztat, pracować nad własnym stylem. Może to być nawet twórcze rozwijanie pomysłów, przekształcanie ich, uzupełnianie, przepuszczenia przez własną wrażliwość. Poprzez wzorowanie, no właśnie… Wzorowanie a nie Copy-Paste :) Co jest a co nie jest dla mnie plagiatem? Jeśli nawet zrobisz mega podobne zdjęcie jak Lara Jade albo Annie Leibovitz, ale przepuścisz ten kadr przez filtr swojej własnej wrażliwości, przez swoje oczy, swój świat – dla mnie to jest inspiracja. Jeśli, pomimo, że mógłbyś nie włożysz w to własnego serca, własnej twórczości – jesteś Copy-Paste.
A jeśli piszesz Piechu takie głupoty nie na temat – to jesteś typowym Polakiem….
Smaczek w teczce
W studio mieliśmy okazję popracować z lampami Elinchroma 500 i 1000Ws. Ma to oczywiste plusy, ale także sporo minusów. Przede wszystkim przy pracy z małymi przesłonami, mieliśmy permanentnie za dużo mocy, stąd też ratowałem się filtrami szarymi (typu Fader). Zadaniem na tą sesję było wyraźne obrysowanie Wojtka światłami kontrowymi. Stąd też używałem aż 2 kontr z softboxami typu strip po każdej stronie modela. Aby uniknąć odblasków w obiektywie, a jednocześnie mieć pełną swobodę ustawienia kątu padania światła kontrowego, zastosowaliśmy 2 flagi, skutecznie blokujące padanie światła prosto w aparat. Takie flagi to bardzo prosty patent – duży kawałek styropianu, obleczony w czarny (najlepiej plusz) materiał, tak aby pochłaniać światło błyskowe. Proste – a jakże pomocne, nie tracimy kontrastu zdjęcie, nie musimy obawiać się o niechciane flary w obiektywie, dodatkowo kierunkujemy sobie dość precyzyjnie światło.
Główne źródło światła – typowo modowe, czyli beauty dish (bialy) 70cm, ustawiony nad modelem i pochylony tak aby oświetlać go nieco z góry. Aby umieścić dish centralnie nad Wojtkiem, nie obyło się bez użycia statywu typu boom. Zresztą ostatnio boom to podstawowy statyw jaki używam, nie wyobrażam sobie pracy bez niego. Nie dość że jest znacznie bardziej stabilny niż zwykłe statywy (poprzez zastosowany odważnik), to jeszcze pozwala mi na znacznie bardziej precyzyjne pozycjonowanie lamp. Przy zdjęciach sylwetkowych doświetlałem także nogi, lampą z gridem po lewej stronie, tak aby wydobyć nieco światła i wyrównać jasność. Niestety, jak wspominałem, mieliśmy nadwyżkę mocy, więc lampa na minimalnej mocy, nieomal wylądowała na korytarzu :) Jak widać na tutorialu poniżej, czasami po prostu nie chciałem już walczyć z tym “za mocnym doświetleniem” i rozjaśniałem w bardzo prosty sposób w PhotoShopie :)
Specjalną zabawę zafundowaliśmy sobie w zdjęciach z teczką – wszystko mi grało jeśli chodzi o oświetlenie. No może prawie wszystko. Czyli właściwie nic:) Wyglądałoby dobrze gdyby…. pojawił się odblask na teczce. Bez niego teczka wyglądała płasko, kompletnie nie trójwymiarowo, smutno, nieciekawie. Dlatego też przy zgaszonych światłach w studio, Przemek musiał celować w teczkę flashem ze snootem, co nie było takie proste, gdyż przy każdym ruchu modela, teczka zmieniała pozycję, a co za tym idzie, trzeba było ustawiać wiązkę błysku na nowo. Zapewne nie było to najbardziej wdzięczne zadanie, jakie Przemek robił w życiu, ale jak widać na zdjęciach, właśnie ten błysk na teczce dodał brakującego smaczku!
Większość zdjęć wykonałem obiektywami 85 1,8 i 135 L na przesłonie f2.8, czasie 1/200 sekundy i ISO 50. Tak jak wspomniałem, w większości zdjęć stosowałem też filtr szary, zmniejszający mi ekspozycję o około 2 działki przesłony. To już prawdziwy hard core, przy takim iso, no ale niestety przy takiej głębi ostrości i mocy lamp…
A dlaczego właściwie taka głębia?
Kiedyś właśnie takie pytanie dostałem w komentarzach pod wpisem – po co taka głębia w zdjęciach sylwetkowych. Odpowiedź jest niestety prosta i brutalna – z lenistwa. Znacznie prościej zapanować nad tłem przy takim F, gdyż wszelkie niedoskonałości tła (plamy, zagięcia) zanikają w nieostrości, przez co mamy znacznie mniej zabawy w PSie. Jasne, że jeśli byśmy mieli super dopracowane tło, te zdjęcia wyglądały by lepiej (i ostrzej) przy wyższej przesłonie, ale coś za coś:)
FotoSzop(en)
Tym razem w dziale z tutorialami, zabawa z PhotoShop, czyli ekspresowa relacja z postprodukcji jednego ze zdjęć. Jak możecie zobaczyć, nie jestem typem, który spędza długie godziny w PSie aby zdjęcie wyglądało inaczej niż je zrobiłem. Wiele razy powtarzam, że zdjęcie musi dobrze wyglądać na matrycy, a w programach do postprodukcji można jedynie poprawić to co absolutnie konieczne. Tu jednak drobna uwaga organizacyjna – strasznie fajnie jest pracować z komputerem na sesji. Powodów jest kilka, przede wszystkim, przy ustawianiu oświetlenia i dokonywaniu poprawek ekspozycji, nie musimy wierzyć swojemu ekranikowi LCD. A ten (przynajmniej u mnie) kłamie jak z nut. Nie wiem, z czego to wynika, ale na moim aparacie zdjęcia pokazują się znacznie bardziej doświetlone, niż w rzeczywistości są. Nawet przy porównaniu histogramów w aparacie i Lightroomie są różnice. Dlatego też, jeśli mamy komputer na sesji, możemy na bieżąco sprawdzać ekspozycję, ustawienie świateł i ogólną wizję zdjęcia na większym (i o większej rozdzielczości) monitorze. Kolejnym plusem jest oczywiście to, że model, wizażystka czy stylista maja także podgląd na zdjęcia, mogą “on the fly” kontrolować detale za które są odpowiedzialni, poprawiać pozy, makijaż itd. Dzięki temu mamy pewność, że po powrocie z sesji, kiedy jesteśmy mega podjarani, bo przecież było wszystko super, nie okaże się że modelka miała 2 lewe buty albo całą sesję wystawała jej metka!
Ale do brzegu – co z tą obróbką?
Pierwszy etap po opuszczeniu Lightrooma, to oczywiście healing brush. Praca długa, żmudna i wyjątkowo nudna, jednak w tego typu zdjęciach modowych konieczna. Wybieramy zatem odpowiednia wielkość narzędzia i próbkujemy w sposób skrupulatny i metodyczny. To chyba najmniej przyjemna część postprodukcji (i zapewne trwająca najdłużej). Potem jest już tylko przyjemniej – mój ulubiony patent z Channel Mixer (Red filter) na Overlay Blending Mode z Opacity około 20-30%. To nadaje nam fajnego kontrastu zdjęcia oraz nadaje przyjemnego kolorytu skóry. Jeśli kontrast jest za duży można to oczywiście skorygować Opacity, lub też krzywą we właściwościach warstwy.
Ponieważ beauty dish od góry był bardzo blisko modela, zadziałało prawo odwrotności kwadratów i ręce były nieco ciemniejsze niż twarz, przez co miały ciut inny kolor. Aby temu zaradzić, spróbkowałem sobie kolor skóry na twarzy Wojtka i dodałem warstwę Solid Color z właśnie tym kolorem, mieszając ją w trybie Hue. Przy odpowiednim Opacity, wyrównuje nam się koloryt skóry (w tym przypadku całego zdjęcia, ale można oczywiście zastosować maskę tylko na skórę). Jak już wspominałem, próbowałem nieco doświetlić też nogi, ale po paru próbach i nadwyżce mocy zrezygnowałem, więc musiałem swój błąd naprawić w Photoshopie. Sposobów jest wiele – krzywa, Brightness itd. W moim przypadku zwiększyłem trochę Brightness (i zmniejszyłem kontrast, żeby nie wprowadzić jakiś dziwnych kolorów) i na warstwie wydobyłem jedynie nogi. Przez to wyrównało się nieco oświetlenie i efekt jest mam nadzieję w miarę naturalny.
Podobną metodą podniosłem nieco kontrast, głównie na włosach, butach czy torbie – poprzez odpowiednio zmodyfikowaną krzywą przyciemniłem nieco pewne partie zdjęcia, które następnie maskowałem. Metoda bardzo prosta a jednak pozwala na bardzo fajne i nienachalne powiększenie rozpiętości tonalnej zdjęcia, bez wrażenia, że zdjęcie było “fotomatiksowane”. Bardzo lubię technikę HDR, ale za dużo widzę zdjęć w których ten efekt aż krzyczy. Dla mnie dobry HDR to taki, o którym nie wiem, że to HDR. Oglądałem ostatnio sporo zdjęć digital blending, w których fotograf, kleił zdjęcie z paru klatek za pomocą masek – to też High Dynamic Range, a jednak jakże inny, bez efektów halo, bez podniesionego do granic absurdu kontrastu lokalnego. Nie wiem, może się nie znam, co o tym sądzicie? Liczę na opinie w komentarzach!
Następnymi etapami obróbki były już prace kosmetyczne – poprawienie faktury materiały przez Healing Brush i Spot Healing, rozjaśnienie nieco oczu i nadanie ogólnego kolorytu przez Cross Process w Color Efex Pro. Wiem, wiem, to straszny obciach używać efektów gotowych. Wiem, mógłbym to samo zrobić w samym PSie, ale jak napisałem wyżej – wygrywają względy praktyczne. Jeśli coś mogę zrobić szybciej i wygląda to tak jak chce – dlaczego tego właśnie nie użyć:) Powyżej – zdjęcie bez obróbki, do porównania, co zostało zrobione.
Poniżej rzeczony filmik/tutorial z obróbki, okraszony muzyką rodem z The Muppet Show – zapraszam do oglądania tegoż, oraz innych filmików na mojej stronie Video.
Related Blogs
napisał Lukasz
32 komentarze
paw - dzieki za info:) pytalem poniewaz chce kupic BD 55cm i cena fripersowych z plastrem miodu jest tansza niz ten sam zestaw quantuuma:) mam nadzieje, ze bedzie dobrze swiecil :)) dzieki raz jeszcze :)
pozdr.
Lukasz - To w zasadzie to samo. Ja mam ten 70cm, roznicy miedzy tymi dystrybutorami nie widze wiekszej
paw - Super foty! Jesli chodzi o beauty disha to korzystasz z tego ktory w ofercie ma fripers? Jest jakas roznica miedzy nimi a np beauty dishami produkcji quantuuma? Pozdr
damian dzialoszynski - Gratuluje profesjonalizmu Mistrz w każdym calu.
Co do hdr to się zgadzam tez na początku niszczyłem zdjęcia okropnymi efektami halo itp :. Ja stosuje inny trick zaczerpnięty z tutoriala enigma – photo o retuszu Amy Dresser retuszerki Jill Greenberg. Po wypylenia zdjęcia w Lightroomie w photoshopie stosuje nad warstwa z nim dwie odwrócone warstwy z krzywymi. 1 z cieniami(czarne) 2 ze światłami(biale). Na tych warstwach można wyciągnąć wszystkie cienie bądź rozjaśnić co chcemy. Jako ze mieszkam obecnie w chinach i dożo stron mam po blokowane nie mogę znaleźć działającego linka do tutoriala . po wpisaniu w googlu “enigma – photo amy tutorial ” znajdziecie stronę z tytorialem. Jeżeli będzie z tym problem mogę podesłać na maila.Polecam bo każdemu kto retuszuje na pewno się przyda. Ja używam tego sposobu do obróbki zdjęć samochodów ;)
z poważaniem
damian
damian dzialoszynski - Gratuluje profesjonalizmu Mistrz w każdym calu.
Co do hdr to się zgadzam tez na początku niszczyłem zdjęcia okropnymi efektami halo itp :. Ja stosuje inny trick zaczerpnięty z tutoriala enigma – photo o retuszu Amy Dresser retuszerki Jill Greenberg. Po wypylenia zdjęcia w Lightroomie w photoshopie stosuje nad warstwa z nim dwie odwrócone warstwy z krzywymi. 1 z cieniami(czarne) 2 ze światłami(biale). Na tych warstwach można wyciągnąć wszystkie cienie bądź rozjaśnić co chcemy. Jako ze mieszkam obecnie w chinach i dożo stron mam po blokowane nie mogę znaleźć działającego linka do tutoriala . po wpisaniu w googlu “enigma – photo amy tutorial ” znajdziecie stronę z tytorialem. Jeżeli będzie z tym problem mogę podesłać na maila.Polecam bo każdemu kto retuszuje na pewno się przyda. Ja używam tego sposobu do obróbki zdjęć samochodów ;)
z powazaniem
damian
Gośka - Jestem Twoja mega fanka,moglabym zostac Twoja astystentka?:D Bede Ci trzymac statywy,obiektywy,blendy i inne sprzety;p
Lukasz - :)
Lukasz - zgadza sie, ale t chodzi o ten sam efekt, rozszerzenie rozpietosci tonalnej
Patryk Morzonek S4INT - “Oglądałem ostatnio sporo zdjęć digital blending, w których fotograf, kleił zdjęcie z paru klatek za pomocą masek – to też High Dynamic Range, a jednak jakże inny, bez efektów halo, bez podniesionego do granic absurdu kontrastu lokalnego.”
Gwoli ścisłości – to nie HDR, to jest DRI ;)
Stefan Liviu - Bardzo lubię swoje zdjęcia !
Marek - Znowu swietnie, bardzo dopracowane zdjecia, kadry, obrobka. Widze ze zadko robisz ostatnio zdjecia, ale jak juz zrobisz to jest genialnie! Pozdrawiam
Lukasz - Dziekuje :)
Gosi - Niesamowity blog, hmm chyba najlepsze moje odkrycie blogowe.
Pozdrawiam
Ania - Po prostu nie mam slow zeby opisac. wirtuoz!
Lukasz - Niestety tylko takie mialem lampy, mimo ze bardzo fajne to cholernie mocne. Co do photoshopa, uwazam sie za kompletnego lamusa niestety, wszystko co robie to sam sie nauczylem, plus podpatrywanie ludzi lepszych ode mnie. Ale to jest akurat obszar w ktorym musze sie sporo nauczyc. Ale to dobrze :)
Krzysztof Cz. - Kolejny świetny wpis. Ciągle się rozkręcasz i to jest dobry omen.
Sesja świetna. Dlaczego nie użyłeś po prostu słabszych lamp?
Podziwiam Twój warsztat Photoshopa. Czy jesteś PS-owym samoukiem, czy tez może korzystałeś z jakiejś pomocy?
Tak czy siak po raz kolejny zazdraszczam sesji.
Doceniam też to, że dzielisz się wiedzą z swoimi czytelnikami. To naprawdę godne pochwały.
Pozdrawiam z Kaszub
Adam - Grubo… Dzięki serdeczne za wszystkie wskazówki Łukasz!
micha - Szczeny do tej pory nie znalazłem :)
Łukasz szacun – bardzo chętnie wracam na ten blog.
adam - Serdeczne dzięki za cenne wskazówki (jak zwykle z resztą). Zdjęcia świetne (też jak zwykle).
adam - Serdeczne dzięki za cenne wskazówki (jak zwykle z resztą). Zdjęcia świetne (też jak zwykle).
Mateusz Z. - Łukaszu P., zaprawdę powiadam Ci, jesteś rzeźnikiem! Sesja na max odjeździe! Czytam Twojego bloga praktycznie od początku i przypomina mi się Twój prześmiewczy wpis o czarnej magii fotograficznej którą posiadają czarnoksiężnicy i nie chcą się nią dzielić. Ty tą tajemną wiedzę posiadłeś i się nią dzielisz. Dziękuję Ci za to!!
asia - zdjecia i post jak zawsze wypasione. mi najbardziej lezy druga fota, wszystko sie trzyma kupy: model fajnie zapozowal, ciuchy przednie no i obrobka fachowa.
Lukasz - Jasna sprawa, a cieplo sie robi!
Paweł_Sroka - Z każdą kolejną sesją szczena opada mi coraz bardziej. Super zdjęcia. Oczywiście z teczką najlepsze.
P.S. Pamiętasz o plenerze w Pałacu w Szczekocinach?
aseptyczny - Fajna ta brązowa torba. Mam identyczną tylko pogryzioną zębami czasu :-)
pzdr
Pawel - jak zwykle swietnie, Polaku :)
Przemek - Dzięki za “patent z Channel Mixer” nie znałem a bardzo fajny jest.
Tomasz - Witaj Łukasz, to jedne z najlepszych Twoich zdjęć.
Gratuluję pomysłu oraz wykonania.
Po prostu świetne fashion.
Lukasz - Dzieki Przemek :)
Lukasz - Wiesz co ja uzywam od razu lightrooma w studio. Jest pomocne bo moge sobie sprawdzic ostrosc, histogram, przepalenia itd. Co do tego o czym mowisz , z lightroomem to bardzo proste , na podstawie wstepnie obrobionego zdjecia robisz sobie preset i dodajesz jako import preset, czyli wszystkie zdjecia z tej sesji laduja sie do lr juz z twoja obrobka. Pod warunkiem ze oczywiscie robisz sesje tethered na kablu. Mam nadzieje ze o to ci chodzilo
przemekmag - Muszę przyznać, że jak dla mnie to PS mało widać w sensie pozytywnym. Jest bardzo naturalnie i raczej nie wpadłbym na to, że poprawiane było światło w pewnych partiach zdjęcia.
Co do lamp, właśnie też mam 500 elinki z serii BX Ri no i nie stety nie można ich bardziej skręcić. Rozmawiałem kiedyś z dystrybutorem i przyznał, że to jest chyba ich jedyna wada, ale istotna. Ponoć wyższą serię elinek można 2x bardziej skręcić.
Hehe, ostatnie zdjęcie w tym wpisie jest niemal podpisane Twoim imieniem ;) To tak apropos własnego stylu :)
Tomek - Patent z małą głębią ostrości faktycznie dobrze działa na tło ale czy nie ucieka Ci czasem focus z samego modela? Mnie osobiście szlag trafia jak nie trafię w oko i widzę to dopiero po sesji, na kompie.. :/
Możesz napisać nieco więcej o komputerze w studio? Czego używasz do przesyłania plików na bieżąco i w czym je wyświetlasz? Zastanawiam się czy jest możliwość zapisania ustawień np. w *.xmp tak aby każde zdjęcie wychodzące z aparatu było automatycznie przetwarzane i wyświetlane na komputerze już jakby po obróbce w ACR/Lightroomie… Wiesz coś na ten temat?
Z efektem HDR masz rację. Przesadzone hadeery to najczęściej znak rozpoznawczy początkujących. Sam mam parę takich kadrów w galerii :D Ostatnio jednak preferuję inne metody i często efekt podobny do HDR uzyskuję w samym ACR, nawet bez konieczności fotoszopowania.