Nadrabiamy, czyli prefacja dygresyjna
No tak, zaległości całkiem sporo, ale coraz trudniej to wszystko ogarnąć – praca, foty, zdrowie. No cóż, bywa, ale czem prędzej postanowiłem naprawić wszelkie opóźnienia. Tym bardziej, że dzisiejsze to sesja dla naprawdę fajnej wizażystki, Kasi, dla której przygotowałem dość niespotykany pomysł sesji ze światełkami choinkowymi. Zresztą przygotowując się do sesji, robiłem w domu jak zwykle jakieś tam swoje testy.
Wszystko po to by w owych testach polec sromotnie. Nic mi się nie kleiło, w zastanym przy lampkach choinkowych było tak sobie, a błysnąć znowu też nie było jak, bo wszystkie lampy za mocne. ISO było totalną przeszkodą, bo ozdóbki dawały cholernie mało światła, więc ni jak nie szło tego zgrać. Testy poszły w kosz, ja zły, więc poszedłem spać. A wtedy, jak do Józefa Oleksego, przyszedł do mnie anioł (do niego to już chyba 2 razy co najmniej) i powiedział “Czas Piechu, czas”. Jednym słowem – olśnienie. Po co mi wysokie ISO, skoro i tak błyskam! Zastane – czas, błyskowe – przysłona i ISO. Nie wiem co mówi o mnie ta wątpliwej jakości przypowieść, ale jedno jest pewne – mam fioła na punkcie foto, skoro nawet przez sen myślę o zdjęciach… ale o tym za chwilę.
Tą przydługawą dygresją kompletnie złamałem zasady tworzenia tekstów pisanych, więc co mi tam – pozwolę sobie na jeszcze jedną. Inspiracja. I od razu powiem – jestem totalnym leszczem fotograficznym, wszystko co tu jest na blogu to moje zajawki i zabawy ze światłem, próby i eksperymenty. Nie uznaję siebie za znawcę, czy mentora i nikt mnie w takie tory nie wpuści. Ot robię sobie zdjęcia, staram się, żeby każde z nich było inne choć trochę od poprzedniego, jeśli chodzi o pomysł, wykonanie itd. Nie aspiruje. Ok tyle prefacji – inspiracje. Dobra sprawa. Bardzo fajnie jest się inspirować pracami innych fotografów, czerpać z ich doświadczenia i kreować na tej podstawie coś swojego. W końcu wszystkie dobre zdjęcia już zostały zrobione na świecie (w tym pewnie 99% z nich przez Richarda Avedona w zeszłym wieku), więc nasze prace to przetwarzanie już istniejących motywów na nowo, po swojemu. No właśnie – po swojemu. Ale na Boga – dziwnym i przerażającym jest to, iż po opublikowaniu gdzieś foty ze światełkami, zobaczyłem sam na forach (a i dostawałem sygnały od innych) ze 20 zdjęć innych fotografów z takim samym pomysłem. Jak już się inspirować to po pierwsze kimś naprawdę dobrym, a nie mną (Avedon, Cowart, Jade, Rodwell, no do jasnej, jest ich wielu), a po drugie INSPIROWAĆ, a nie koniecznie kopiować :) Już tam kopiowanie sprawa drugorzędna, ale zapewniam – jest wiele osób znacznie lepszych do “naśladowania” niż ja – zwykły amator, pasjonat i leszcz :) Tyle dygresji!
Do brzegu!
No dobra, koniec poematów dygresyjnych! Sesję zorganizowaliśmy typowo dla wizażystki Kasi, która naprawdę nieźle czaruje. Oferuje zresztą także prywatne sesje doboru kolorów. Generalnie – mistrz wizażu, stylista, charakteryzator filmowy i teatralny, duże referencyjne doświadczenie zarówno z klientami indywidualnymi jak i przeprowadzaniu kampanii wizerunkowych dla firm, sesje zdjęciowe dla magazynów modowych, pokazy mody, wykłady w szkołach wizażu i projektowania ubioru. Dlatego tez głównie sesja kręciła się wokół zdjęć typowo “make-up-owych” jak po lewej, jednak nie byłbym sobą, gdybym nie cyknął jakiś “makro-twarzy” :) Tym bardziej, że modelki naprawdę pro, a i zajawka “makrowa” nie minęła. Czasem to przychodzi jak fala, mam zajawy na mega-szerokie kadry, tylko po to by wrócić do bardzo ciasnych kadrów.
Fociliśmy razem z Kubą, który, z racji tego, że jest młody i bez obowiązków, produkuje po prostu sesję za sesją, przez co rozwija się w tempie błyskawicy. Szczęśliwi studenci, którzy oprócz nudnych wykładów mogą całkowicie poświęcić się swojej pasji. Bo facet ma kupę czasu (choć pewnie uważa inaczej) na rozwój fotograficzny i lada dzień będziemy widzieć jego zdjęcia w magazynach modowych.. A my staruchy jesteśmy skazani na jedna sesje miesięcznie…Zazdraszam.
Przy okazji sesji postanowiliśmy zinterpretować oświetlenie typu “muszla” w różnorodnych odsłonach, tak cyfrowych, jak i analogowych.
Czyli jak?
Dość klasycznie, przód to 2 lampki, jedna z wielkim softboxem od góry, jak główne źródło światła. Od dołu parasolka do wypełnienia cieni (ponoć to oświetlenie dla poprawienia nastroju starszych pań – bo nie ma zmarszczek, kilku podbródków itd, ale ja nader lubię ten setup).No i oczywiście 2 kontry, tak aby dodać trójwymiarowości zdjęciu. Pewnie nie w każdym zdjęciu widać aż 2 kontry, ale czasem wolę mieć więcej ustawione niż faktycznie widać – lepiej mieć nadmiar i z tego nie korzystać, niż użyć mniej i potem żałować.
Przesłony “dość wysokie” jak dla mnie, w granicach f2.8. W tego typu zdjęciach beaty używam znacznie mniejszych na ogół, natomiast taki wybór podyktowany był ograniczeniami sprzętowymi – chciałem i to bardzo pobawić się także analogiem (vide zdjęcie po lewej). Po co? Przecież w studio nie ma “kółeczek” tak fajnych w analogu średnio-formatowym… Otóż powód masakrycznie prozaiczny – testy, testy, testy. Jestem pod przemożnym wrażeniem mojego nowego Hassia i nie przeżyłbym sesji bez wyciągnięcia go z torby. Ten aparat pokazuje mi, dlaczego zacząłem jarać się fotografią, dla mnie to kompletny powrót do korzeni. Aparat (i film) nie lubi lamp, lubi zastane, nie ma podglądu zdjęcia, uczy pokory, reżimu kadrowego, zastanowienia. Pierwsze próby z analogiem to było cykanie jak popadnie, teraz powoli uczę się starannie dobierać kadr. Wszystkim znudzonym “cyfrową łatwizną” polecam taką terapię. No i oczywiście tonalność – w cholerę większa niż mój marek. No i kolejny raz “krzywa uczenia się” – pomiar światła, kadrowanie, skanowanie. Metoda prób i błędów, poznawanie na nowo co to czerń i biel, co to kolor, co to rozdzielczość. Romans z ziarnem, szumem (serio – teraz totalnie olewam ze mój marek szumi na wysokim ISO, so fu..ng what!). Wywoływanie, suszenie, skanowanie… Polecam wszystkim taką lekcję pokory!
Na koniec technikaliów – f2.8, ISO 100, czasy kolo 1/200 sekundy. Czyli raczej studyjna klasyka. Podstawa zdjęć studyjnych – tylko od Was zależy, co z tym zrobicie!
Masakra jest, pora do Indii
Masakra jest! Pracy co nie miara, zdrowie niedomaga. Zero czasu na zdjęcia. Ale marzyć trzeba. Więc planuję. Fotograficznie planuję. Do Indii. Plan pierwotny: Mumbai – New Delhi – Varanasi. Plan pierwotny – jeden t-shirt, spodenki, apart, bateria i lampa. Plan pierwotny – “real life of India outdoor using studio flash”… Plan jest generalnie dobry, ale wymaga doprecyzowania. Zatem proszę o pomoc i pytam o doświadczenia. Byliście w Indiach? Wiecie jak załatwić lokalnych przewodników, znających język i kulturę? Będę zobowiązany za wszelaką pomoc. Mumbai koniecznie – bo znam, bo czuje się w nim w miarę pewnie i mam pewne kontakty. Varanasi koniecznie – bo to miejsce które fotograficznie trzeba odwiedzić – to miasto w którym każdy Hindus chce umrzeć, pełne modlitwy, pielgrzymów i krematoriów, malowniczo usadowionych nad Gangesem. Ale reszta planu jeszcze w rozsypce – pomóżcie i wpiszcie w komentach, co radzicie!
napisał Lukasz
31 komentarze
Lukasz - Zwykle choinkowe :) I wcale nie maja mniejszych bo to zalezy od
a) przeslony
b) odleglosci punktu ostrosci od lampek
:)
Mateusz L - ja mam pytanie co to byly za lampki albo cos co jest z tyłu bo chyba nie zwykłe lamki choinkowe bo one daja sporo mniejsze bliki, z góry dzieki za odp.
Lukasz - O super trzeba ogladac! Polecam wszystkim
Łukasz - Będzie off topic z mojej strony ale ponieważ temat creativelive przewijał się czasami na blogu to chciałem polecić darmowy REWACH tegorocznych szkoleń organizowany 24/7 do końca roku na stronie http://www.creativelive.com/live
Lukasz - czesc, poszukaj clamshell lighting. Chodzi o swiecenie z gory i z dolu w osi optycznej aparatu. http://www.photoflexlightingschool.com/Lighting_Lessons/Lessons_on_Portraits_Indoors/Clamshell_Portrait_3/index.html
Rafał - Mam pytanie… czym dokładnie jest oświetlenie typu muszla? Jest gdzieś jakiś przykład jak to wykonać? Bo szukałem w google przykładu, ale nic nie znalazło :/
Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - ;)
image-consulting.com.pl via Facebook - Łukasz dzięki jeszcze raz za tą wyjątkową sesje, Twój profesjonalizm i pełne pasji podejście do fotografii:)
Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - dzieki :)
Paweł Szymik via Facebook - Zdjęcia genialne, jak zawsze. Oczywiście że udostępniłem ;)
Bartosz Płotka via Facebook - Świetnie, jak zwykle :)
Lukasz - dzieki :)
Marcin - Jak zawsze na wysokim poziomie! :)
Lukasz - Pawel co do pentaxa racja kupe szkiel tanio
Lukasz - Sue na nikonie sie niestety kompletnie nie znam. Mialem w zyciu tylko d200 i d700 ale to stare dzieje. Ale to sa spoko entry level aparaty, kup do tego 50mm obiektyw 1,8 i bedziesz zadowolona!
Paweł - Dlaczego zawsze pod uwagę każdy bierze tylko N lub C?
Są jeszcze inne marki, np. Pentax ;) Sam mam Pentaxa, dokładnie to k-x i sobie całkiem dobrze radzi z szumami. Oczywiście, dobre szkło to podstawa.
Jeśli chcesz coś taniego, to z czystym sumieniem mogę Ci polecić K-X, na dzień dzisiejszy kosztuje grosze, mówię o nowym. To raz, dwa – za grosze kupisz jasne stałki.
Jest to oczywiście tylko moje zdanie. Nie musisz się z nim zgadzać.
Miałem przyjemność pracy na Canonie (nie pamiętam modelu) jak i nikonie, d90 i jeszcze jakimś. Ale jednak wolę swojego K-X. Prosty, intuicyjny, a to ważne. Do tego lekki i poręczny, świetnie leży w dłoni. Zasilany może byc nawet paluszkami, tak więc o zapas energii nie trzeba się martwić. Bardzo udana puszka. A z starymi manualnymi szkłami ma potwierdzenie ostrości.
Pozdrawiam i przepraszam Cię Łukaszu, za zaśmiecanie offtopem Twojego posta ;)
Sue - Witam,
mam pytanie odnośnie lustrzanek. Czy mógłbyś mi polecić jakiś dobry sprzęt, ale nie za drogi? Jestem raczej amatorem, już od jakiegoś czasu fotografia zaczęła mnie bardzo interesować.
Do tej pory zastanawiam się nad dwoma modelami Nikona: D3000 i D5100. Czy dużo się od siebie różnią?
Nie są mi potrzebne takie ‘bajery’ jak ruchomy lcd, zależy mi bardzo na tym, aby aparat robił przyzwoite zdjęcia w słabym świetle.
Ciekawi mnie zdanie jakiegoś profesjonalisty, a tu widzę, że mam z kimś takim do czynienia. ;)
Pozdrawiam.
Marcin Bencer - Lecę po lampki choinkowe co by przetestować rozwiązanie :-)
Kuba - “Lalki w ogniu” Pauliny Wilk sobie kup ;)
Maciek W - Genialne no!
Paweł - Jutro podskoczę chyba do tesco kupić lampki ;)
Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Szkoda tylko, że ja nie mam regulacji mocy w lampach, aff… :/ Raz za słabe, raz za mocne są. W plenerze to nie problem, bo jest miejsce, w małym pokoju – nie ma jak ich odstawić. No cóż…
Zdjęcia jak zawsze niesamowite, jesteś moją inspiracją. Przed wyjściem do pracy zawsze muszę nacieszyć oczy Twoimi pracami ;)
Pozdrawiam,
Paweł
slimi - w koncuuuuuu ;p foty kozackie to juz wiemy ale milo poczytac ;)
Krzysztof Serafiński - Niesamowicie piękne portrety i ta mała GO, zachwyca :)
Lukasz - Kasia – bo analogowe :) musi byc najlepsze :)
Kasia - Świetne zdjęcia – jak zwykle zresztą :)
B&w to moje ulubione z dzisiejszego wpisu.
Lukasz - wlasnie wiem, czytam nalogowo i non stop. Stosuje sie do wytycznych :)
Jarosław Saternus - Pewnie widziałeś, na wszelki wypadek wrzucam linka:
http://www.joeyl.com/2011/01/how-to-find-a-guide-traveling-photographers/
To link do wisu na blogu JoeyL. Wiązany z organizacją jego foto podróży.
Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - nie odgapiaj :) Odgapiaj od Avedona :)
Tomasz Misiewicz via Facebook - jutro w domciu będę odgapiał, jak mi wyjdzie 10% jak twoje to już bedę zadowolony, pozdro mistrzu
Lukasz Piech Strobist Fotografia via Facebook - no zebralem sie :) mam nadzieje ze sie spodoba :)
Łukasz Sułecki via Facebook - wreszcie!