Lukasz Piech Blog Strobistyczny » Lukasz Piech Strobist Fotografia

Masthead header

Paszkówka

Dotrzymywanie słowa

Pamiętacie konkurs u mnie na fanpejdżu? Zwycięzca miał do wyboru książkę Joe McNally lub wspólną sesję. Niestety było to już parę ładnych miesięcy temu… Konkurs wygrał Wojtek i … próbował się ze mną umówić od dłuższego czasu na jakieś zdjęcia. Niestety przekładaliśmy to chyba ze sto razy, bo najczęściej mi coś wypadało, brakowało czasu itd. Zresztą wiele osób mówi, że umówić się ze mną trudniej niż z premierem. To jednak wcale a w cale nie wynika z tego, że kogokolwiek olewam, po prostu doba jest chyba za krótka. Słowa należy jednak dotrzymywać bezwzględnie, toteż kiedy nadarzyła się okazja wykonania sesji w pięknych wnętrzach pałacowych w Paszkówce, kiedy sfotografować mieliśmy projekty genialnego projektanta, odkrycie Warsaw Fashion Week – Eryka i kiedy do projektu udało mi się pozyskać Sonie i Klaudię, od razu pomyślałem o Wojtku! Potem już tylko wystarczyło wszystko zgrać – terminy, miejsce i oczywiście genialny tandem wizażowy – Asię i Elę. O dziwo wszystko udawało nam się “wytrzasnąć” po prostu magicznie. Pomyśleliśmy o starym telefonie gabinetowym – bam! Jeden wpis na facebooku i po godzinie go mamy (to się nazywa potęga Social Media!), pomyśleliśmy, iż super byłoby mieć psa na sesji – bam! Wchodzimy do pałacu a tam piękny pies, pasujący nawet kolorystycznie do kreacji! Zatem do boju! A no tak, wszystko jest a fryzury? Na szczęście Tymek Pięta jak zwykle stanął na wysokości zadania i mimo, że w drodze na sesje totalnie przysypiał w samochodzie, pokazał, że nie na darmo uważany jest za jednego z najlepszych mistrzów grzebienia w Krakowie :)

Sam pałac – bajka w środku niczego. Odczucia kiedy jechaliśmy na miejsce mieszane – po przebrnięciu przez Skawinę, przemierzaliśmy wioski, w których jedyną atrakcją jest pewnie sklep Społem. Aż tu nagle, kiedy myślałem, że za chwile dojedziemy do wielkiej przepaści, poza którą kończy się świat, jakim go znamy, rzeki wylewają się w czeluść ognia piekielnego, oczom naszym ukazał się pałac godny królów. Zresztą z tego co widziałem na ich stronie, godny także portfeli królów lub przynajmniej szejków arabskich. No ale łoża ponoć 4 osobowe, w każdej komnacie jacuzzi itd itp. Jednym słowem – wypas, szyk i przepych.

Mieliśmy dość sporo czasu i myślałem, że pewnie skończymy wcześniej. Człowiek po fakcie orientuje się, jak bardzo może się pomylić! Nie przewidziałem tego, iż zabierając perfekcjonistyczną ekipę fryzjersko-wizażową, można śmiało w trakcie ich pracy oglądnąć wszystkie części Harry Pottera, wypić 5 piw, przespać się po nich, wykąpać iść na spacer, zrobić prasówkę, znów się przespać i dopiero zabierać się do ustawiania planu zdjęciowego :) No ale coś za coś, chcąc dobre wyniki, warto poczekać!

Opowieści dziwnej treści i pies model

Tak przyznaje – mieliśmy pierwotnie “scenariusz” i pomysł jaki chcemy wyrazić tymi zdjęciami. I przyznaje – część z nich ewoluowało dość mocno w trakcie sesji. Najważniejsze to mieć ogólny zarys tego, co chce się opowiedzieć, jednak czasem pewna przelotna poza już w trakcie sesji powoduje, że pomysł biegnie w nieco innym kierunku. U nas była to opowieść o tym jak jedna z sióstr czeka przy oknie na swojego księcia, mając resztki płonnych nadziei na to, iż kiedyś wróci. On niewracał, w między czasie druga siostra dostaje telefon, on już nigdy nie wróci, załamują się obie, jedna próbuje jeszcze pocieszać itd. Takie tam pierdoły. A skończyło się i tak na tym, że jedna ma być zombie, a skąd mi się to w głowie wzięło, pojęcia nie mam i z góry przepraszam :) Na szczęście modelki mieliśmy naprawdę pro, i pomimo tego, iż nie miały powodów do radości i zaangażowania, z racji pewnych swoich problemów osobistych tego dnia, dawały z siebie absolutnie wszystko. Strasznie przyjemnie pracuje się z kimś, kto szybko rozumie o co chodzi fotografowi, to znacznie większy komfort pracy, niż w przypadku, gdy musimy dyrygować każdą ręką i nogą. To tym bardziej ważne przy pracy z dwoma modelkami, i tym bardziej ważne dla mnie, który swoje wskazówki przekazuje w mniej lub bardziej artykułowany sposób. Jedynym nieprofesjonalnym modelem był niestety Cooper – piękny piesek, który za cholerę nie chciał z nami pozować. Próbowaliśmy mu wytłumaczyć, gdzie ma leżeć, jak ma trzymać nogi, gdzie patrzeć. Ba, próbowaliśmy go nawet przekupić ciastkami. To na nic. Cooper chodził własnymi drogami i miał nas w nosie totalnie. Zatem nie tylko modelki musiały wytrwać w swoich pozach a ja na pozycji, ale czekać musieliśmy także na “zachciankę” naszego modela… W połowie sesji uznał jednak, że jesteśmy totalnymi lamusami i amatorami, i poszedł sobie bez słowa, ale po jego oczach widziałem, że ma dość pracy z takim amatorem jak ja… Ale przyznam, że jako miłośnik macro twarzy, bardzo rzadko mam okazję pracować z trzema modelami na sesji, co wymusiło na mnie całkiem inny reżim pracy, inne przesłony, inną ilość światła, rezygnację z f2, pięknego bokeh itd. Zatem bardzo pożądana odmiana, która otwiera w człowieku pewne nowe rewiry i wyrywa ze sztampy. Ostatnio oglądam przeróżne portale foto (nie, nie, nie zacznę znowu psioczyć na portale) i widzę np milion pincetne zdjęcie tej samej modelki i tego samego fotografa w tej samej pozie i tym samym kadrze. Fajne zdjęcie, ale doskonale wiem, że autor już tak potrafi, a hołduje zasadzie inż. Mamonia z “Rejsu” i lubi tylko te piosenki, które już zna. Wszystko pięknie, tylko jakoś wtórnie. Autor nie robi tego komercyjnie (co bym jeszcze zrozumiał – nauczyłem się jednego i robię to 8h dziennie od poniedziałku do piątku), stąd też moje zdziwienie, że tak się zamyka. Ale ponoć z fotografią jak z boksem, możesz atakować i ryzykować, że albo wygrasz, albo dostaniesz po gębie, lub trzymać gardę przez całą walkę i przemęczyć na punkty. Ja ostatnio ryzykuje, szukam granic. Stąd też zdaję sobie sprawę, że ostatnie sesje mogą wzbudzać skrajne emocje – od zachwytu po wzgardę. No cóż,  bywa:)

A skoro już o bulwersacji, to ile widzieliście portretów z pewnych warsztatów, przedstawiających pewną modelkę w berecie? I to kilkudziesięciu różnych autorów? O warsztatach już było na blogu, więc nie chcę się rozpisywać, ale dla mnie warsztaty mają uczyć patrzenia, zmuszać do bycia kreatywnym, prowokować, otwierać oczy. Budowanie PF na zdjęciach warsztatowych jest dla mnie mega słabe, bo co rusz pojawiają się dziesiątki takich samych portfolio, z tymi samymi modelkami, wizażami, nawet kadrami czy obróbką. Źle się dzieje.. ale nie o tym…

Sztuczne okno

W reakcji na te zdjęcia słyszę skrajne opinie, od najlepszej do najgorszej sesji :) Natomiast najczęściej każdy dodaje, że fajnie połączyłem zastane z okna z błyskowym. A tu niespodzianka – to połączenie to błyskowe z błyskowym! I okna nie ma, zupełnie jak w Matrixie. Okno to po prostu firanka i 2 zasłony (na setupie widać jak zmięte), zawieszone na stojaku do tła. Za firanką umieściliśmy lampę MSN 800 z Fripersa (w niektórych ujęciach także jakąś małą lampkę aby doświetlić dół kadru), tak aby prawie całkowicie ją “wypalić”. To miało być główne źródło światła dla modelki przy oknie. Natomiast druga modelka miała być oświetlona lampą nocną. W teorii moglibyśmy zatem użyć światła zastanego, które owa lampka daje, jednak przy iso 200 i przesłonie f8 jej jasność była oczywiście niewystarczająca. Zatem wrzuciliśmy do niej jedną małą lampkę z pełnym filtrem CTO. Kolejna goła lampką z CTO powędrowała za kadr po prawej, tak aby obrysować nam ciepło modelki. Światło które uzyskaliśmy było bardzo kontrastowe, zatem aby trochę (choć nie całkowicie, bo miało być kontrastowo) rozjaśnić cienie, całą scenę oświetliłem MSN 500 z beauty dishem. Kolejna lampka z CTO i gridem świeciła bądź to na nogi, bądź na Coopera, a jeszcze jedna (uff ale tego było!) z CTO błyskała w sufit i przeciwległą ścianę, tak aby rozjaśnić nam nieco odbicie sali w lustrze.

Lustrze… a no właśnie, sala była pełna luster (hmm czego się mogłeś Piechu spodziewać w “Sali Lustrzanej”) i okien. Co nie jest dobrym połączeniem z błyskaniem, bo przede wszystkim lampy widać na każdym kroku, co ogranicza możliwości kadrowe, a po drugie okno w kadrze ze światłem zastanym jest ciemną plamą… A tu przecież ewidentnie widać, że światło z okna musi być mega jasne:) Problemy, problemy. Najczęściej to co wydaje się na pierwszy rzut oka banalnie proste, w praniu wymaga od nas najwięcej i zmusza nas do kreatywnego wysiłku.

Poczytaj także:

  • Brak podonych wpisów

Facebook comments:

28 komentarze

wyślij do przyjaciela
29 March 2012 - 19:47

Deep Fat Fryer - Widać, że wsadziliście maaaaaaasę pracy. Jestem pełen podziwu. Ja nie mogę ogarnąć dwóch lampek błyskowych, a Ty miałeś masę hardłeru i jeszcze 3 żywe postaci
Deep Fat Fryer

20 March 2012 - 00:49

nieuprzejmy gbur - Od razu zwróciłem uwagę na te okno i coś mi nie pasowało… bo ostatnio fociłem własnie przy oknie i podobnymi lampami i miałem ogromne kłopoty z balansem biel i połaczeniem tych źródeł światła… dlatego zdziwiłem się że tak ciepłe światło z lampy tak dobrze się równowazy z oknem… piękna sesja…

20 January 2012 - 20:45

Marcin B - Świetny pomysł z tym sztucznym oknem – warto mieć coś takiego jak za oknem szaro :-)

18 January 2012 - 08:22

Paweł - Fotografia - Ja mam tą lampkę i sobie chwalę. Niestety mam tylko jedną :/
Ale jak będę przy kasie, dokupie sobie jeszcze jedną, bo inne mam bez regulacji mocy, a ta chińska ma i to jest jej duży plus. Do tego jest całkiem mocna i jak na moje potrzeby – szybka.
Z ręką na sercu mogę ją śmiało polecić.

17 January 2012 - 21:53

janek - Witam
Czy YongNuo YN-460 II – to warta zachodu (tania jak zupka chińska) błyskotka, z przeznaczaniem na statyw w plenerze i wyzwalacz ? Chodzi mi przede wszystkim o wytrzymałość/jakość wykonania (stara C430II zaliczyła kilka chodników, poobijana, ale błyska), czas ładowania w porównaniu do C430II.
Będę wdzięczny za odpowiedz.
Pozdrawiam
JAnek

16 January 2012 - 08:22

Maciej - Krzyśku pełen filtr CTO przy ustawieniu balansu bieli na światło błyskowe, zmieni Twoje światło z lampki systemowej bądź studyjnej na cieplejsze – jednym słowem i prosto powiedziawszy lampka z filtrem CTO będzie udawać żarówkę… – to tak dla amatora :)

Sesja świetna dobrze wykonana. Powodzenia w dalszych pracach.

14 January 2012 - 10:54

Paweł - Wszystko fajnie, ale coś nie pasuje mi oświetlenie pasa.
Nie wiem, moim skromnym zdaniem lajka, pies powinien być mocniej oświetlony od strony tej lampki, a zdecydowanie mocniej jest oświetlony z prawej strony kadru.

13 January 2012 - 17:00

Przemek - Ha, ja od razu wiedziałem, że okno spreparowane jest z lampki/lampek :) Zbyt oczywiste byłoby te naturalne okno jak na kolegę “amatora” ;) Napisałeś we wpisie, że słyszałeś różne opinie o tej produkcji. Ja też mam mieszane odczucia, pierwsze wrażenie miałem średnie, ale po dokładnym przyjrzeniu robią lepsze wrażenie. A po przeanalizowaniu opisanych trudności, jest jeszcze lepiej.

13 January 2012 - 12:16

Ania - Genialne zdjecia i genialna sesja

13 January 2012 - 09:05

Jarek Milewski - Hehe, jak zobaczyłem pierwsze zdjęcie to też się nabrałem, że to błyskowe z zastanym. Fajnie sobie poradziłeś. Respect. Tak na marginesie, uwielbiam sposób w jaki piszesz: konkretnie, na temat i zawsze dodasz jakiąś fajną myśl. Zaraz nabieram ochoty aby złapać za aparat.

13 January 2012 - 07:30

Robert Skutnicki - Super pomysł, zdjęcia oraz realizacja pomimo oporności psa. Bardzo fajny artykuł. Super. Moje uzanie.

12 January 2012 - 20:45

Lukasz - Michal – http://www.paszkowka.pl/ najlepiej do nich napisac. Palac robi wrazenie, sal jest wiele ciekawych, pokoje podobno tez, z jacuzzi.

12 January 2012 - 20:24

Michał - Jak można uzyskać dostęp do tak ciekawych wnętrz? Seria oczywiście super..Łukaszu

12 January 2012 - 16:22

Paweł Woźny via Facebook - rewelacyjne zdjęcia i światło !

12 January 2012 - 16:21

Grzegorz Mudry via Facebook - bardzo ładnie :)

12 January 2012 - 09:02

Karolina Wianecka via Facebook - świetne zdjęcia!

12 January 2012 - 09:01

Jacek Radunc via Facebook - bardzo dobra robota Panie Piech :)

11 January 2012 - 22:47

Lukasz - Zero kokietowania raczej proba przypomnienia ze nie robie tego zawodowo i nie robie warsztatow itd ;)

11 January 2012 - 22:46

piotr - wszystko fajnie, ale czytanie po raz n-ty, jaki to z ciebie amator i jak słabo się znasz pozostawia po sobie lekki smrodek…. no właśnie… czego ??

daj już spokój z tym umniejszaniem się.

nie chcesz się nazwać profesjonalistą ? twoja sprawa.
ale nie kokietuj tak nachalnie…

11 January 2012 - 22:41

Galen - Dobra sesja. Świetny klimat. Bardzo fajne wnętrza i świetne stylizacje. Widać, że wsadziliście maaaaaaasę pracy. Jestem pełen podziwu. Ja nie mogę ogarnąć dwóch lampek błyskowych, a Ty miałeś masę hardłeru i jeszcze 3 żywe postacie. Szacun! Bardzo podobają mi się te złote, ciepłe kolorki ale ja bym trochę z zaturacją zjechał, bo są za pomarańczowe jak na moje oko i nieskalibrowany stary CRT :]
P.S. Mam identyczny telefon :P

11 January 2012 - 22:01

Krzysztof Kempny Photography via Facebook - dobra teraz kumam :)

11 January 2012 - 22:00
11 January 2012 - 22:00

Michał Rajczakowski via Facebook - żeby zróżnicowaś światło i pokazać, ze to po lewej to niby okno – chyba ;)

11 January 2012 - 22:00

Lukasz - Ale w oknie musialo byc biale ;)

11 January 2012 - 21:59

Krzysztof Kempny Photography via Facebook - po co na lampkach miałeś założone filtry CTO? bo z tego co zrozumiałem z wpisu to było używane tylko światło błyskowe

11 January 2012 - 21:59

Karol Zdyb via Facebook - Bardzo dobre zdjecia.

11 January 2012 - 21:57

Daniel - kawal dobrej roboty, osobiscie sie bardzo ciesze ze nie tylko makro twarzy robisz.

11 January 2012 - 21:30

Twój email nie jest publikowany. Pola wymagane są oznaczone *

*

*

Napisz do mnieWrzuć na fejsaPin it!