Hair
May 19 2012 · 12 comments · Inne, Strobist ·0
Brudny, niedomytek, w stajni ciągle śpi
Ostatnio średnio u mnie z czasem. Średnio wiem jak się nazywam, jaki jest dzień tygodnia, gdzie jestem. Po ostatniej niedzieli pobiłem chyba nieoficjalny rekord zmarnowanych godzin na lotniskach, po tym jak w 24 godziny, bez przystanku we własnym mieszkaniu zrobiłem trasę New Delhi – Kijów – Warszawa – Bruksela – East Midlands Airport – Derby. I wszystko to znosząc spojrzenia wszystkich tych panów pod krawatem, podróżujących do Brukseli, którzy z nieskrywaną niechęcią spoglądali na mnie jak na ćpuna- nie domytego od 2 dni, w ciuchach brudniejszych od odzienia roboczego górnika z przodka. I wcale się nie wyżalam, skoro słowo się rzekło i blog nadal żyje, trzeba wreszcie usiąść do nadrabiania zaległości! Nota bene ta jakże osobliwa podróż lotnicza to wynik mojej wyprawy do Indii, z której zdjęcia gdzieś juz krążą w sieci, a o której niebawej napisze na blogu, prezentując jej fotograficzne efekty. Powiem tylko, że było naprawde. Bez turystycznych atrakcji, bez wygód, klimy i drinków z parasolkami. Było prawdziwie, o ludziach, o życiu, o tym co ważne. Pozwoliło mi zrozumieć jakie zdjęcia chce robić. Wcześniej, przy okazji warsztatów u Lary zrozumiałem czym chcę je robić, zatem pomysł na siebie jako “pstrykacza” powoli się krystalizuje, ewoluując nieco od tego co robiłem dotychczas. Zobaczymy co z tego wyniknie.
Ale do brzegu. Niedawno kolejny raz było mi dane pracować z genialna fryzjerką Bogusławą Chmiest, która potrzebowała zdjęć swoich genialnych fryzur na konkurs Colortrophy organizowany przez L’Oreall. Na tego typu współprace godzę się nader chętnie, tym bardziej że kreatywna ekipa zgoła wyśmienita - Anita Szydłowska jako modelka (modelka, z którą stworzyłem jeszcze krwawo-soczystą sesję, czekającą cierpliwie na publikację na blogu) i Weronika Gwiazda, która pędzlem i innymi atrybutami wizażowymi potrafi wyczarować naprawdę cuda. Mi pozostało zatem “kliknąć” parę zdjęć, które jak najlepiej pokażą tytaniczną pracę fryzjerki i całej twórczej drużyny. Piece of cake :) Z relacji zainteresowanych wiem, że prezentowana fryzura (robi wrażenie, co nie?) to efekt wielu godzin morderczej pracy – koloryzacji, fryzur próbnych i właściwego czesania. Zatem praca stylisty fryzur to kompletnie coś innego niż ja (potocznie) myślałem, kiedy przychodzę do pani Basi na mieście by “troche ściać góry a tył i boki maszynką” :)
Konkurs L’Oréal Color Trophy ma ponad 50-letnią tradycję i odbywa się w ponad 30 krajach. Od Londynu po Tokio prezentowane są najnowsze trendy we fryzjerstwie, które przenikają się z tendencjami ze świata mody.
Jury tegorocznej edycji L’Oréal Color Trophy z ogromnym zaangażowaniem oceniało 127 prac, które trafiły pod obrady półfinałowe. Nie obyło się bez burzliwych dyskusji i merytorycznych sporów, które doprowadziły do wyłonienia 20 najlepszych zdjęć oraz przyznania wyróżnienia.
Obrady jury odbyły się 15 maja 2012 roku. Zdjęcia wyeksponowano w imponującej przestrzeni ekskluzywnego Domu Handlowego Vitkac przy ul. Brackiej w Warszawie.Przewodniczącym jury był Charlie Le Mindu – kontrowersyjny fryzjer, perukarz i projektant mody, którego kreacje nosi m.in. Lady Gaga. Obok niego zasiadły wielkie osobistości polskiego fryzjerstwa: Leszek Czajka – Ambasador L’Oréal Professionnel oraz Honorowy Ambasador marki – Jacek Tatormir. Grono fryzjerów dopełniła przedstawicielka młodego pokolenia – zwyciężczyni drugiej edycji konkursu L’Oréal Color Trophy – Agata Kociołek. Do jury zaproszono również redaktor naczelną magazynu VIVA! – Katarzynę Przybyszewską oraz redaktor naczelną magazynu VIVA! Moda – Agnieszkę Ścibior.
Praca Bogusi jest wiec w półfinale (czemu kompletnie się nie dziwie) i czeka także na waszą pomoc i glosy! http://www.colortrophy.pl/prace-po-fina-owe-3/?start=9#364
Technikalia
O fryzurze i całym kreatywnym zespole można się rozpisywać godzinami. Ale Was pewnie interesuje także jak zdjęcia zostały zrobione. ISO – moje standardowe 50 (Canon powinien wypuścic aparaty dla takich świrów jak ja z podstawywym ISO 50 – to taki mój feature request prze pana), przesłona kolo 2,2 na obiektywie Sigma 85 1,4. O Sigmach różnie się mówi na tzw. “mieście”. Znam wielu forumowych proroków wieszających psy na wszelkich sigmach, a to za słaby focus, a to za aberracje (nie wiem o co chodzi, ale w wikipedii znalazlem ze aberracja to inaczej zboczenie… hmmm), a to na plastikową budowę. A ja powiem tak – może i plastikowy, ale gwoździ nim wbijać nie będę. Za to robie nim zdjęcia, a do tego celu to jeden z lepszych obiektywów jakie miałem :)
Od góry świeciliśmy dużą oktą, umieszczoną centralnie nad modelką dla uzyskania klasycznego hollywoodzkiego butterfly. Aby rozjaśnić cienie lekko z prawej strony osi optycznej błyskałem małą lampką przez parasolkę (czasem błyskałem, czasem nie, moja lampka Sigma jest nieco kapryśna). Ta lampka z boku robiła też dla mnie fajną robotę jeśli chodzi o odblaski na sukni, która zdobiona była błyszczącymi cekinami, bardzo fajnie reagującymi na takie światełko od dołu. Kontry to 2 strip softboxy. Chciałem stripy zamiast wrót, które standardowo używam z kilku powodów: po pierwsze chciałem bo musiałem – w studio w którym robiliśmy zdjęcia nie było niestety pary wrót. Po drugie – chciałem oświetlić neico więcej – długie włosy Anity, detale sukni, zatem stripy były do tego wręcz idealne. Na tło użyłem jednej lampy studyjnej ze snootem, na który w mega-niefachowy sposób zamontowałem filtr CTO od zwykłej systemowej lampki. (Przy okazji wydaje mi się ze ów filtr zgubiłem, ale sesja bez strat to nieudana sesja).
PS: Dziekuję wszystkim za miłe komentarze po “reaktywacji” bloga. Sporo mnie kosztowała ta decyzja, dlatego doceniam bardzo fakt, iż została tak miło przyjęta. Obiecuję już niedługo nadrobić wszelkie zaległości, te sesyjne i te podróżnicze. Na koniec mała zajawka – backstage z Indii, z moją wierną i nieodzowną asystentką, która przez przypadek jest także moją kochaną żoną. Asia w Indiach zamiast wylegiwać się i opalać całymi dniami, dzielnie asystowała, dzierżąc w dłoni lampę z parasolką :)
0
12 Comments
Piotr
On:
ania
On:
Sonia Z
On:
Damian
On:
Kuba
On:
Lukasz
author
·Martyna
On:
Sławek Staniek
On:
Darek
On:
Krzysztof Serafiński
On:
Krzysztof Serafiński
On:
Malinowo oraz Klaas-Jan Huntelaar a sprawa pakistanska » Lukasz Piech Blog Strobistyczny
On: Reply