Witam Ponownie Witam. Pewnie większość z czytelników już dawno pożegnała mnie ze świata żywych. Otóż pogłoski o mojej śmierci (w blogosferze) są co najmniej przesadzone. Ostatnie kilkanaście miesięcy a i owszem zaniedbałem, z racji pobytu na przymusowej emigracji oraz geometrycznego przyrostu członków rodziny. Nic straconego jednak, jakieś zdjęcia robiłem w tym czasie (bo jak mawia poeta “nie da się żyć bez powietrza”) i zapewne będzie co publikować w najbliższym czasie, ba, przez kilka dobrych tygodni. Odpoczynek od bloga przyczynił się też do tego, iż zapewne spoważniałem, zmieniłem sposób postrzegania niektórych spraw, trochę sprzętu (nie mam DSLRa, powaga!), a i, co najważniejsze, nabrałem niekłamanego apetytu na kontynuowanie przygody z blogiem :) Jako niepiszący blogoholik wytrzymałem i tak za długo, jednak jak mawiają znawcy uzależnień, tą chorobę można tylko zaleczyć, nigdy całkowicie zlikwidować, a nawet niewinna próba powrotu do starych przyzwyczajeń (“bo przecież jestem silny, tylko wejdę na bloga na chwilę, nic nie będę pisał, obiecuje”), powoduje kolejną poważną remisję objawów i powrót choroby ze zdwojoną siłą! A co się zmieniło przez ten czas? W sumie niewiele – rodzina jakby większa, Polska jak stoi tak stała, jakoś nawet piękniejsza i bardziej kolorowa. Pełnych angielskich śniadań jakby mniej jadam od powrotu, na portalach […]
Polak Polakiem! Ciepło się robi, ha! Podobno w Niedzielę ma być 20 stopni :) Nareszcie czas plenerów, słoneczka, mieszania światła zastanego z błyskowym, wyjścia ze studia, chodzenia w samej Lucky Jumper, bez czapki, szalika na sesji. Żeby tylko czasu było więcej… Niestety ostatnio jest go jak na złość mniej i mniej, a “day job” nie pozwala na nic więcej tylko siedzenie przed komputerem po kilkanaście godzin. Ale i tak bardzo cieszę się, że pogoda wreszcie będzie sprzyjać plenerowym szaleństwom. Już nawet zrobiłem sobie przegląd sprzętu plenerowego, wszystko działa, bateria nadal ma 320 błysków na pełnej mocy 600Ws :) Ale nie o tym, nie o tym W ostatni weekend znów miałem okazję popracować z człowiekiem -gumą, Wojtkiem. Długo czekałem na tą sesję bo Wojtek ma wszystkie cechy wystarczające do tego żeby go szczerze nienawidzić – jest młody, przystojny, a do tego cholernie, paranoicznie wręcz zdolny! No nic tylko go nie lubić :) To żart oczywiście – jego nie da się nie lubić. Dlaczego człowiek-guma? Bo potrafi wszystko, może być wampirem, amantem, genialnym modowym modelem, a za chwilę małą dziewczynką – no właściwie wszystkim. Potrafi czynić cuda swoją facjatą i całym physis. Zresztą najlepiej świadczy o nim jego portfolio! Praca z nim […]
Dubaj – Zajawka
To nasz ostatni dzień w Dubaju. Obiecałem sobie, że będę zdawał relację z każdego dnia na bierząco, ale niestety mimo że mieszkamy w Internet City, nie mamy dostępu do sieci. Więc relacja będzie i to bardzo dokładna, ale dopiero po przylocie do Krakowa. A myslę, że będzie o czym pisać bo tydzień był naprawde niesamowity. Dziś mała zajawka – ludzie z którymi pracowałem, a których możecie znać oraz kilka zdjęć backstage. Serial “Dubaj Gulf Photo Plus” zacznie się pewnie jutro w nocy :) Zdjęcie powyżej – Joey L z moją skromną osobą. W miniaturkach ja i Zack Arias. Related Blogs
Z szuflady cd. – “A mnie jest szkoda lata”
Zimno. Brrr. Zimno, smutno, szaro. Rano moj samochód wyglądał jak sanie Mikołaja, a podobno ma być jeszcze gorzej… Tym chętniej sięgam do przepastnej szuflady fotograficznej, w której ciepło, słoneczko, upały po 30 stopni. Wspominałem przy okazji sesji z Pampeluną i Szkołą Rocka, że moim ulubionym miejscem na industrialne plenery jest stara cementownia w Nowej Hucie. Miejsce zapomniane przez cywilizację. Miejsce, w którym czas zatrzymał się kilkadziesiąt lat temu, ktore pamięta stachanowców i 200% normy, plany pięcioletnie i budowanie “Nowej Socjalistycznej Ojczyzny”. Pewnie za czasów swojej świetności cementownia tętniła życiem, zapewniała pracę połowie Nowej Huty. Teraz to pustkowie, zaniedbane ruiny. Mekka entuzjastów post-industrialnych klimatów. Właśnie w cementowni zrobiliśmy z Asią sesję w czerwcu zeszłego roku. Pogoda była cudowna, upał, słoneczko. Do czasu… kiedy przyjechaliśmy na miejsce. Od razu zerwał się bowiem bardzo silny wiatr i ulewa aż wisiała w powietrzu. Co chwilę więc musieliśmy łapać spadające lampy. No i czasu na sesję było niewiele, gdyż ciągle obawialiśmy się, że lunie deszcz. I faktycznie, gdy tylko się spakowaliśmy po sesji i ruszyliśmy w stronę mieszkania, dopadło nas prawdziwe oberwanie chmury :) Ktoś kiedyś się smiał ze mnie, że jestem fotografem gruntowym, bo albo sam tarzam się po podłogach, betonie, czy gołej ziemi, […]
Stare zdjęcia strobist
Dosłownie i w przenośni – stare. Nie jest to najnowsza sesja, więc łamie trochę chronologię bloga, ale bardzo lubie te zdjęcia. Tym bardziej, że dziś na delegacji w Katowicach rozmawiałem akurat o uroku zdjęc analogowych. To zdjęcia z sesji, którą robiliśmy jeszcze w lecie. Dostałem wtedy świetnie zachowany aparat Kiev 4, stary porządny dalmierz. Aparat dostałem od taty Asi i od razu mi się spodobał. Stara, radziecka konstrukcja. Załadowaliśmy więc rolkę filmu i poszliśmy na Kazimierz. Najpierw oczywiście odwiedziliśmy Make-it-up, i poprosilismy o stylizację a’la Ordonka. Bo przecież stary aparat, to i stylizacja musi być stara. Na Kazimierzu jednak było za dużo ludzi, więc postanowiliśmy zrealizować od dawna planowany pomysł – sesję na dachu. Z braku sensownego dachu, wdrapaliśmy się na nasz blok przy zachodzie słońca. Na tą porę dnia i takie światło czekałem :) A właśnie, o świetle. Użyłem Sb 900 na 1/8 mocy, przepuszczając jej światło przez parasolkę. Na kontrę użyłem Metza 48 z gridem na 1/8 mocy. To w połączeniu z zachodem słońca nad blokowiskiem, dało dość ciekawy efekt. Cały setup pokazany jest tez na zdjęciu obok (kliknij aby powiększyć). Okazało się niestety, że Kiev ma spore problemy synchronizacyjne z lampami błyskowymi, stąd zapewne ciemniejsze partie zdjęcia. […]