Nagły atak kleszczy Wytrzymać w pełnym zdrowiu cały pobyt w Indiach, a złapać kleszcza w lesie w Polsce, parę kilometrów od domu – takiej sztuki dokonać może tylko taki pechowiec jak ja. I to w dodatku zorientować się w obecności intruza w ciele dopiero za granicami naszego kraju, gdzie znikąd pomocy – ot cały ja… Ale po kolei.. Stosunkowo niedawno (jak na realia nadganiania zaległości na blogu) miałem niezwykłą przyjemność pracy z doskonałą ekipą twórczą, w której prym wiodła niezastąpiona stylistka, wizażystka, kreatorka wizerunku i fryzjerka w jednym – Paula. Jest ona nie tylko młodą matką (co powoduje, iż wspólnych tematów nie braknie nam na pewno), ale także szalenie twórczym specjalistą, który nie ogranicza się do “zwykłej” stylizacji, a swoim fachowym okiem potrafi czuwać nad wszelkimi detalami podczas sesji. Jeśli to teamu dołącza jeszcze Natalia, a asystuje osobista małżonka, sesja staje się po prostu czystą przyjemnością. Już dawno po głowie chodziła mi zresztą sesja w coraz modniejszym “hipisowskim” stylu, zatem przyklasnąłem wręcz kiedy Paula stwierdziła, że już od miesięcy ma rozkminiony podobny pomysł i doskonale wie, jakie ciuchy mamy zabrać (ba, ona nawet już je miała) i jak wystylizować Natalię. Zatem nie postało nic, tylko zebrać du..e w troki i […]
Straszno i śmieszno Jestem, jestem, nie zaginąłem w akcji. Choć niewiele pewnie brakowało, po ostatnich przygodach z kleszczami, profesjonalną, acz kompletnie nieprzygotowaną do takich interwencji opieką NHS, skalpelami i antybiotykami zalecanymi w przebiegu boreliozy, malarii i cholery…. Miałem nadrabiać zaległości, a tu one rosną i rosną. Sesje jeszcze jakoś staram się robić, mimo braku czasu, ale już z wpisami krucho. No i ciągle pytacie w mailach kiedy relacja z Indii… Wiem, wiem, obijam się. Na usprawiedliwienie napisze, iż nie tylko będzie ona niebawem, ale i okraszona będzie skromną bo skromną, ale jednak relacją video. A w tejże relacji nie zabraknie smaczków takich jak reportaż z najprawdziwszego ślubu hinduskiego, na który wprosiliśmy się przy okazji zdjęć w pewnej wiosce, a na którym panna młoda płakała w niebogłosy przed wyjściem w objęcia pana młodego, który do najszczęśliwszych także nie należał :) Poza tym, kto w czasie Euro 2012 ma jeszcze czas na czytanie blogów i zajmowanie się fotografią? :) Ja zaobserwowałem, iż w dniach “krytycznych dla sprawy” spotkań (England vs…) biuro pustoszeje już koło 16 tej (w korporacyjnych kalendarzach wielokrotnie spotkałem się z “meetingami” Francja – Anglia, funkcjonującymi na równych prawach ze spotkaniami biznesowymi) , a życie poza barami i knajpkami posiadającymi […]
Wracamy Jakiś czas temu żegnałem się z moimi czytelnikami na, jak mi się wtedy wydawało, dłuższy czas. Pomyślałem wtedy, że może wypadało by podać przynajmniej zachowujące pozory racjonalności powody takiej decyzji. Jednak po zamknięciu bloga, nie było już takiej możliwości i moje szanse na wytłumaczenie takiej a nie innej decyzji były praktycznie równe zeru. A złożyło się na decyzję o dłuższej przerwie przynajmniej kilka czynników, wśród których moja przymusowa acz czasowa emigracja jest jednym z wiodących. Czasu na zdjęcia jest naprawdę niewiele, a już na prowadzenie bloga prawie wcale. Przynajmniej tak mi się wydawało. Raptem… do dobra, nie tak raptem, bo to dojrzewało we mnie już od jakiegoś czasu. Lecz obecnie definitywnie mogę stwierdzić – żyję i mam się dobrze! Mało tego, blog także wraca do życia. A w tzw “międzyczasie” (choć pewnie moja pani polonistka wyklęła by mnie za ten neologizm) działo się także i fotograficznie. Bo nawet w sytuacji, kiedy jestem w Polsce tylko 2 dni w tygodniu, od mniej więcej piątku po południu do niedzieli rano, to pasja fotograficzna nie daje o sobie zapomnieć. To wcale nie takie proste kompletnie zapomnieć o zdjęciach. Fotografia mentalna nie daje zapomnieć. Nawet bez aparatu ciągle postrzega się świat kadrami, ciągle […]