Nagły atak kleszczy Wytrzymać w pełnym zdrowiu cały pobyt w Indiach, a złapać kleszcza w lesie w Polsce, parę kilometrów od domu – takiej sztuki dokonać może tylko taki pechowiec jak ja. I to w dodatku zorientować się w obecności intruza w ciele dopiero za granicami naszego kraju, gdzie znikąd pomocy – ot cały ja… Ale po kolei.. Stosunkowo niedawno (jak na realia nadganiania zaległości na blogu) miałem niezwykłą przyjemność pracy z doskonałą ekipą twórczą, w której prym wiodła niezastąpiona stylistka, wizażystka, kreatorka wizerunku i fryzjerka w jednym – Paula. Jest ona nie tylko młodą matką (co powoduje, iż wspólnych tematów nie braknie nam na pewno), ale także szalenie twórczym specjalistą, który nie ogranicza się do “zwykłej” stylizacji, a swoim fachowym okiem potrafi czuwać nad wszelkimi detalami podczas sesji. Jeśli to teamu dołącza jeszcze Natalia, a asystuje osobista małżonka, sesja staje się po prostu czystą przyjemnością. Już dawno po głowie chodziła mi zresztą sesja w coraz modniejszym “hipisowskim” stylu, zatem przyklasnąłem wręcz kiedy Paula stwierdziła, że już od miesięcy ma rozkminiony podobny pomysł i doskonale wie, jakie ciuchy mamy zabrać (ba, ona nawet już je miała) i jak wystylizować Natalię. Zatem nie postało nic, tylko zebrać du..e w troki i […]
Już niebawem na blogu: Jak wygląda ruch kołowy w New Dalhi (a wygląda naprawdę strasznie) Jak boy hotelowy w samych skarpetkach szmuglował dla nas piwo po 50 PLN za sztukę Lady fingers i dumnych mieszkańcach wsi, którzy na przyjazd białych wyciągali dumnie nawet konia z zagrody, aby tylko się pochwalić O tym jak pracuje się fotograficznie w pełnym słońcu i przy 45 stopniach upału O taplaniu się w błocie tylko po to by zrobić jedno zdjęcie O podróży pociągiem z New Delhi do Udaipur oraz o tym dlaczego PKP nie wydaje mi się już takim syfem… O wsi Richabdeo, której nie ma nawet na mapie, a w której spotkaliśmy bardzo malownicze widoki Dlaczego na głębokiej wsi Rajasthanu biały turysta pojawia się raz na kilka lat O tym, że kupy mogą być nader fotogeniczne O tym jak sprawuje się Fomei Panther Mini w warunkach ekstremalnych Dlaczego warto mieć fixera i dlaczego bez jego pomocy pewnie nic byśmy nie zrobili… O tym jak w hotelu w Banswara spotkaliśmy właścicielkę z Rosji, która za wszelką cenę chciała zrobić nam rosół i pielmieni Oraz dużo, dużo, dużo zdjęć… I jedno video :) Tymczasem kilka zdjęć finalnych oraz parę backstage z naszej wyprawy marzeń do […]
Straszno i śmieszno Jestem, jestem, nie zaginąłem w akcji. Choć niewiele pewnie brakowało, po ostatnich przygodach z kleszczami, profesjonalną, acz kompletnie nieprzygotowaną do takich interwencji opieką NHS, skalpelami i antybiotykami zalecanymi w przebiegu boreliozy, malarii i cholery…. Miałem nadrabiać zaległości, a tu one rosną i rosną. Sesje jeszcze jakoś staram się robić, mimo braku czasu, ale już z wpisami krucho. No i ciągle pytacie w mailach kiedy relacja z Indii… Wiem, wiem, obijam się. Na usprawiedliwienie napisze, iż nie tylko będzie ona niebawem, ale i okraszona będzie skromną bo skromną, ale jednak relacją video. A w tejże relacji nie zabraknie smaczków takich jak reportaż z najprawdziwszego ślubu hinduskiego, na który wprosiliśmy się przy okazji zdjęć w pewnej wiosce, a na którym panna młoda płakała w niebogłosy przed wyjściem w objęcia pana młodego, który do najszczęśliwszych także nie należał :) Poza tym, kto w czasie Euro 2012 ma jeszcze czas na czytanie blogów i zajmowanie się fotografią? :) Ja zaobserwowałem, iż w dniach “krytycznych dla sprawy” spotkań (England vs…) biuro pustoszeje już koło 16 tej (w korporacyjnych kalendarzach wielokrotnie spotkałem się z “meetingami” Francja – Anglia, funkcjonującymi na równych prawach ze spotkaniami biznesowymi) , a życie poza barami i knajpkami posiadającymi […]