Kleszcze
Nagły atak kleszczy Wytrzymać w pełnym zdrowiu cały pobyt w Indiach, a złapać kleszcza w lesie w Polsce, parę kilometrów od domu – takiej sztuki dokonać może tylko taki pechowiec jak ja. I to w dodatku zorientować się w obecności intruza w ciele dopiero za granicami naszego kraju, gdzie znikąd pomocy – ot cały ja… Ale po kolei.. Stosunkowo niedawno (jak na realia nadganiania zaległości na blogu) miałem niezwykłą przyjemność pracy z doskonałą ekipą twórczą, w której prym wiodła niezastąpiona stylistka, wizażystka, kreatorka wizerunku i fryzjerka w jednym – Paula. Jest ona nie tylko młodą matką (co powoduje, iż wspólnych tematów nie braknie nam na pewno), ale także szalenie twórczym specjalistą, który nie ogranicza się do “zwykłej” stylizacji, a swoim fachowym okiem potrafi czuwać nad wszelkimi detalami podczas sesji. Jeśli to teamu dołącza jeszcze Natalia, a asystuje osobista małżonka,  sesja staje się po prostu czystą przyjemnością. Już dawno po głowie chodziła mi zresztą sesja w coraz modniejszym “hipisowskim” stylu, zatem przyklasnąłem wręcz kiedy Paula stwierdziła, że już od miesięcy ma rozkminiony podobny pomysł i doskonale wie, jakie ciuchy mamy zabrać (ba, ona nawet już je miała) i jak wystylizować Natalię. Zatem nie postało nic, tylko zebrać du..e w troki i […]
15 Jul 2012 in Indie, Strobist
Hair
Brudny, niedomytek, w stajni ciągle śpi Ostatnio średnio u mnie z czasem. Średnio wiem jak się nazywam, jaki jest dzień tygodnia, gdzie jestem. Po ostatniej niedzieli pobiłem chyba nieoficjalny rekord zmarnowanych godzin na lotniskach, po tym jak w 24 godziny, bez przystanku we własnym mieszkaniu zrobiłem trasę New Delhi – Kijów – Warszawa – Bruksela – East Midlands Airport – Derby. I wszystko to znosząc spojrzenia wszystkich tych panów pod krawatem, podróżujących do Brukseli, którzy z nieskrywaną niechęcią spoglądali na mnie jak na ćpuna- nie domytego od 2 dni, w ciuchach brudniejszych od odzienia roboczego górnika z przodka. I wcale się nie wyżalam, skoro słowo się rzekło i blog nadal żyje, trzeba wreszcie usiąść do nadrabiania zaległości! Nota bene ta jakże osobliwa podróż lotnicza to wynik mojej wyprawy do Indii, z której zdjęcia gdzieś juz krążą w sieci, a o której niebawej napisze na blogu, prezentując jej fotograficzne efekty. Powiem tylko, że było naprawde. Bez turystycznych atrakcji, bez wygód, klimy i drinków z parasolkami. Było prawdziwie, o ludziach, o życiu, o tym co ważne. Pozwoliło mi zrozumieć jakie zdjęcia chce robić. Wcześniej, przy okazji warsztatów u Lary zrozumiałem czym chcę je robić, zatem pomysł na siebie jako “pstrykacza” powoli się […]
19 May 2012 in Inne, Strobist
UV Stories i…
Ultra Sesja Sesja już raczej z tych zaległych, jednak do tej pory nie było okazji o niej napisać. A generalnie jest o czym, bo była i Sara jako modelka, i Lukasz jako asystent i Joanna jako wizażystka i dyrektor kreatywny. Były nawet ciuchy Doroty, sporo zabawek fluorescencyjnych, chłopaki z IMAGINE, klub Baroque, urlop w robocie (bo sesja rano). Były farby UV, styropianowe kulki połączone rurkami do napojów, bransoletki ze sklepu indyjskiego, prawdziwe perły, które nie chciały świecić, nawet fluorescencyjne wałki do włosów. Były krany kamerowe, z 5 aparatów do VideoDSLR, ogólny harmider i zamieszanie. Generalnie “się działo” ! Sesja ta, ukaże się w najnowszym Musee Magazine, ale przy okazji zgłosiłem jedno ze zdjęć (poniżej) do konkursu magazynu Lidii Popiel “FineLife”, o którym już niejednokrotnie pisałem. Tym razem tematem prac było haslo “Home alone – w oczekiwaniu na gości”. Nie to żebym się chwalił, ale ku mojemu zaskoczeniu, zdjęcie Sary z “odjechaną bransoletną” zostało laureatem tej edycji konkursu FineLife. Podobno wygrałem nawet jakąś drukarkę, ale nie znam jeszcze żadnych szczegółów – podałem adres, poczekam, zawsze drukarka fotograficzna się przyda w domu! :) Moje boje z UV Sprawy techniczne nie były najprostsze niestety. Próbowałem się jakoś przygotować merytorycznie do sesji, przeszukując google […]
Behind the Scenes – Dubai Fotoweekend 2010
Dziś na podsumowanie imprezy w Dubaju, o której rozpisywałem się już wielokrotnie, a której uczestnikiem było mi dane być już drugi raz, mała prezentacja prac wszystkich biorących udział fotografów oraz mały Behind the Scenes. Przy okazji przewija się tam z 5-6 moich, nie powiem których. Niektóre znane już z tego bloga, niektóre  bardziej anonimowe, nie pokazały się jeszcze na jego łamach :) Ciekawe czy znajdziecie wszystkie moje w tej prezentacji. Dla ułatwienia – któż mógłby leżeć plackiem na ulicy pełnej samochodów w 3minucie i 21sekundzie? :)   Fotoweekend 2010 from gulf photo plus on Vimeo. Related Blogs
Nie tylko Top Model
Dziś pogadamy trochę o innym spojrzeniu na Dubaj, na fotografię itd. A więc i wpis będzie zupełnie inny niż zwykle. Chyba nawet nie będzie backstage ani strobist info:) Za to więcej opowieści o danych fotografiach. I trochę przemyśleń.   Inny Dubaj Dubaj kojarzy się głównie z przepychem. Z wszystkim naj – najwieksze, najszybsze, najdroższe, naj, naj, naj. Ponoć przy projektach architektonicznych nie bierze sie kompletnie pod uwagę kosztów a tylko szybkość wykonania. Sztuczne wyspy, piękne samochody, fraki, wykwintne imprezy, moda. To bardziej zachodnie miasto niż większość europejskich stolic. Więc naturalnie kojarzy się on z pięknym sesjami modowymi, pełnymi przepychu. I zresztą takie zdjęcia też zrobiłem. Ja jednak czasem mam ochotę pokazać coś mniej oczywistego, w zupełnie nieoczywisty dla mnie sposób. Jasne, że przez większość czasu widzi się pełne blichtru budowle, wypasione Porsche i Lamborgini, ale wystarczy trochę wysiłku, aby spojrzeć też w to mniej znane oblicze tejże metropolii. Zdjęcie powyżej wykonane zostało przy wejściu do meczetu w Piątek. Dla muzułmanów szczególne znaczenie ma modlitwa piątkowa, odmawiana w piątek w południe podczas wspólnych, uroczystych modłów całej gminy. Piątek jest dla muzułmanów najważniejszym dniem tygodnia i jest to dzień wolny od pracy. Dla nas, mieszkających w Polsce, Arab to  terrorysta. Albo brudas. […]
16 Nov 2010 in Dubaj, Inne