Nadrabiamy, czyli prefacja dygresyjna No tak, zaległości całkiem sporo, ale coraz trudniej to wszystko ogarnąć – praca, foty, zdrowie. No cóż, bywa, ale czem prędzej postanowiłem naprawić wszelkie opóźnienia. Tym bardziej, że dzisiejsze to sesja dla naprawdę fajnej wizażystki, Kasi, dla której przygotowałem dość niespotykany pomysł sesji ze światełkami choinkowymi. Zresztą przygotowując się do sesji, robiłem w domu jak zwykle jakieś tam swoje testy. Wszystko po to by w owych testach polec sromotnie. Nic mi się nie kleiło, w zastanym przy lampkach choinkowych było tak sobie, a błysnąć znowu też nie było jak, bo wszystkie lampy za mocne. ISO było totalną przeszkodą, bo ozdóbki dawały cholernie mało światła, więc ni jak nie szło tego zgrać. Testy poszły w kosz, ja zły, więc poszedłem spać. A wtedy, jak do Józefa Oleksego, przyszedł do mnie anioł (do niego to już chyba 2 razy co najmniej) i powiedział “Czas Piechu, czas”. Jednym słowem – olśnienie. Po co mi wysokie ISO, skoro i tak błyskam! Zastane – czas, błyskowe – przysłona i ISO. Nie wiem co mówi o mnie ta wątpliwej jakości przypowieść, ale jedno jest pewne – mam fioła na punkcie foto, skoro nawet przez sen myślę o zdjęciach… ale o tym za […]
(Nie) Doróbka Według najnowszych Wysokich Obcasów, ponad milion ludzi w Polsce “dorabia”. Dla mnie, kiedy to usłyszałem było to podwójnie szokujące i to kompletnie dwubiegunowo. Najpierw pomyślałem, wow, aż milion ludzi, ależ mamy przedsiębiorczy naród. Chce nam się, a może nie mamy kaski, a może robota nas wnerwia. Ale za chwile pomyślałem, że milion to wcale nie tak dużo. To raptem minimalny wycinek wszystkich pracujących w naszym kraju. A i w tym milionie, zapewne przytłaczająca większość “dorabia” tylko dlatego, że chce związać koniec z końcem, nie wyrabia do pierwszego. Nie znam dokładnych badań, ale podejrzewam, że znakomita większość właśnie tym się kieruje, sytuacja ekonomiczna zmusza do “chałturzenia”. Czyli pozostaje pewnie jakieś paredziesiąt tysięcy ludzi, którzy mają prawdziwą pasję i cojones, aby owa pasja stała się dodatkowym źródłem dochodu. Tylko znikomy promil naszego społeczeństwa zadał sobie tyle trudu aby po pierwsze mieć pasję, zdobyć wiedzę w dodatkowej dziedzinie, poza swoją “day job”, a po drugie zamienić tą pasję na dobra doczesne, spieniężyć swoje dodatkowe umiejętności. No właśnie, czy branie pieniędzy za to, że “coś tam się pstryka” to obciach, konieczność, rozdmuchane ego, czy po prostu szacunek do swoich umiejętności? Mateusz od paru lat pracuje poza Polską, w międzynarodowej korporacji. Codziennie w […]