Tak się bawi, tak się bawi AWF AWF – czyli alma mater mojej żony, znajduje się przy genialnym po prostu parku. Parku w którym nadzwyczaj genialnie (ponad zwykłą genialność dnia codziennego) dzieje się pod względem kolorystycznym, kiedy jesień zagości w nasze progi. Płomienie żółto-czerwonych liści, urokliwe alejki, słoneczko wyglądające zza gałęzi, tak nieśmiało, a jednocześnie tak ogniście, jakby z pewną nieśmiałością chciało uczcić pamięć odchodzącego lata. W tymże parku jest też prawdopodobnie największa gęstość występowania osób fotografujących na metr kwadratowy prawdopodobnie w całej Unii Europejskiej. I nie chodzi tu wcale o to, żeby było on jakąś mekką artystów fotografików, wręcz przeciwnie – przyciąga jak magnes rodziców, którzy specjalnie po to kupili swoje pierwsze De 90 lub 550tke z kitem aby uwiecznić każdy krok swojej pociechy. Każdy grymas na twarzy swego ukochanego synka, każdy glut zwisający z nosa wychuchanej córeczki (bo i najcieplej teraz nie jest, więc o katar nie trudno kochani rodzice). Normalnie wszystko. “O idzie, o uśmiecha się, o wdepnął w psią kupę”. I wcale się tutaj nie nabijam, bo moja Julka będzie prawdopodobnie najbardziej obfotografowaną córeczką w tej części globu. Ot takie spostrzeżenie socjologiczno-technologiczne, już teraz wiem, dlaczego przemysł produkujący coraz większe karty pamięci musi tak ciężko pracować […]
OneLight Workshop w ciemnej tonacji – sesja z Zackiem Ariasem
Stało się – wróciliśmy do Polski. Podróż powrotna trwała wyjątkowo długo – koło 9-10 godzin. Na własnej skórze przekonałem się o słynnej przyjaźni polsko-niemieckiej, kiedy na lotnisku… a nie ważne, pamiętajmy o tych milszych chwilach. Świat według Zacka Pierwszy dzień w Dubaju powitał nas….deszczem. Podobno to niezwykłe wydarzenie w Emiratach aby padało. A kiedy my wysiedliśmy z samolotu poprostu lało! Miny mieliśmy więc nietęgie. Na szczęście po 3 godzinach pogoda wróciła do normy – temperatura około 30 stopni, pełne słońce. Uff, ulżyło nam, gdyż już nie mogłem się doczekać sesji z Zackiem Ariasem – “OneLight Workhop”. Zack to chyba najsympatyczniejszy i najbardziej poukładany fotograf jakiego znam. Na początku swoich warsztatów opowiedział nam, jak to kiedy był “młodym poszukującym”, zaczął swoją”karierę” fotograficzną od kupowania sprzętu. Musiał mieć wszystko co nowe, co modne, co zobaczył u konkurencji. Jeśli jego znajomy, specjalista od macro kupił nowy obiektyw, Zack musiał mieć taki sam, mimo że nigdy w życiu nie zrobił zdjęcia macro. Jak łatwo się domyślić, doprowadziło go to do długów, problemów osobistych itd. Musiał wszystko sprzedać, zamieszać u rodziców w piwnicy i kompletnie odwrócić się od fotografii. Ale nie mógł tak długo. Jego “nowa” przygoda z fotografią możliwa była dzięki przyjaciołom, którzy pożyczyli […]