Już niebawem na blogu: O współpracy z kolejnym młodym-zdolnym – Kubą Świetnej wizażystce – Kasi Gringras, która pewnie i ze mnie zrobiła by hipnotajzin Dżoane O tym do czego przydać może się oświetlenie choinkowe – temat jakże na czasie! :) O tym, że dobre studio powinno takowe choinkowe błyskotki zawsze mieć na podorędziu O próbach połączenia światła zastanego o niezmiernie małej mocy, z dość dużym błyskiem O tym co wyszło z testów takiego połączenia (kicha) i o tym jak mnie olśniło po przebudzeniu O kolejnej zajawce na “makro twarzy” Kolejnych zabawach analogowych A tymczasem zapraszam do wzięcia udziału w “konkursie muszlowym“, który potrwa jeszcze do 1-go listopada! Wszelkie informacje o zasadach i nagrodach znajdziecie w poprzednim poście.
Szufladownia część 4 – Światło-cień
Czarno-biało dziś. Zdjęcia bardzo bardzo stare, chyba jeszcze z Sony. To początek mojego studia w mieszkaniu. Wtedy właśnie odkryliśmy jak fajnie jest robić zdjęcia we własnym tempie i własnym domu, bez konieczności wynajmowania studia, uzależniania się od całej tej machiny. Pamiętam, że w tym okresie wynajmowaliśmy studio na Karmelickiej, jednak układ ten był wybitnie niejasny i mętny, więc dość szybko z niego zrezygnowaliśmy. Wracam do tego zdjęcia, bo przygotowuje się na One Light Workshop – warsztaty Zacka Ariasa, w których wykorzystuje on tylko jedną lampkę do zdjęć muzycznych, portretowych i fashion. W tych zdjęciach, które tu prezentuje zastosowaliśmy tylko jedną lampkę Quantuum 300+ z beauty dishem. Aby zapobiegać zbytniemu rozlewania się światła i skoncentrować je tam, gdzie chce, załozyłem także plaster miodu. Dzięki niemu miałem pełną kontrolę nad światłem. Dlatego też pobawiliśmy się światłem i cieniem. W tych zdjęciach cień bowiem pewni równoprawną rolę i jest tak samo ważny jak światło. Setup dość standardowy – F11, 1/125 sekundy ISO 100, czyli tak jak w zakładzie u pana Czesia na mieście. Coś w tym jednak jest, przy F11 uzyskujemy juz całkiem przyzwoitą głębię ostrości, ISO 100 praktycznie nie powoduje szumów. Pan Czesio jednak ma racje :) Zdjęcia robione jeszcze Sony A900 […]
Мир создан для тебя
Tytuł wyjaśni się na końcu, jak w dobrym kryminale :) W ten weekend byliśmy u Magdy w Rabce. Świetna pogoda pozwoliła nam połączyć moją pasję fotografii z nartami, które Asia tak kocha. To połączenie stworzyło mroźny, ale owocny weekend. Drew Gardner powiedział, że sesję robi się dla jednego ujęcia. Zdjęcia, po którym od razu wiadomo, że można skończyć sesję i uznac ją za sukces. Podczas tej sesji przekonałem się na własnej skórze, że to stwierdzenie jest w 100% prawdziwe. Ale po kolei. Aby złapać troche słonca, wybraliśmy się na sam szczyt Maciejowej, co z moją kondycją i obyciem z górami prawdziwy wyczyn. Pod szczytem pogoda, mimo mrozu była naprawdę cudowna. Ponieważ słoneczko świeciło dość mocno, musiałem posiłkować się zestawem aż 4 lamp, połączonych ze sobą (w trybie HSS). Zestaw ten (patrz zdjęcie obok) nie wygląda może zbyt pięknie i profesjonalnie, ale spełniał doskonale swoją rolę. Choć i tak wybraliśmy ciut zacieniony kawałek stoku, żeby aż tak bardzo nie walczyć ze słońcem. Ponieważ główna atrakcja i modelka była jeszcze w pracy, razem z Asią i Izą zrobiliśmy kilka “zdjęć JUMPowych”, przy okazji testując ten zestaw oświetlenia. Nadszedł czas na sesję z Magdą. Słońce w niektórych ujęciach potraktowałem jako dodatkowe źródło światła (uroki High […]