Kleszcze
Nagły atak kleszczy Wytrzymać w pełnym zdrowiu cały pobyt w Indiach, a złapać kleszcza w lesie w Polsce, parę kilometrów od domu – takiej sztuki dokonać może tylko taki pechowiec jak ja. I to w dodatku zorientować się w obecności intruza w ciele dopiero za granicami naszego kraju, gdzie znikąd pomocy – ot cały ja… Ale po kolei.. Stosunkowo niedawno (jak na realia nadganiania zaległości na blogu) miałem niezwykłą przyjemność pracy z doskonałą ekipą twórczą, w której prym wiodła niezastąpiona stylistka, wizażystka, kreatorka wizerunku i fryzjerka w jednym – Paula. Jest ona nie tylko młodą matką (co powoduje, iż wspólnych tematów nie braknie nam na pewno), ale także szalenie twórczym specjalistą, który nie ogranicza się do “zwykłej” stylizacji, a swoim fachowym okiem potrafi czuwać nad wszelkimi detalami podczas sesji. Jeśli to teamu dołącza jeszcze Natalia, a asystuje osobista małżonka,  sesja staje się po prostu czystą przyjemnością. Już dawno po głowie chodziła mi zresztą sesja w coraz modniejszym “hipisowskim” stylu, zatem przyklasnąłem wręcz kiedy Paula stwierdziła, że już od miesięcy ma rozkminiony podobny pomysł i doskonale wie, jakie ciuchy mamy zabrać (ba, ona nawet już je miała) i jak wystylizować Natalię. Zatem nie postało nic, tylko zebrać du..e w troki i […]
15 Jul 2012 in Indie, Strobist
Rajasthan – zajawka
Już niebawem na blogu: Jak wygląda ruch kołowy w New Dalhi (a wygląda naprawdę strasznie) Jak boy hotelowy w samych skarpetkach szmuglował dla nas piwo po 50 PLN za sztukę Lady fingers i dumnych mieszkańcach wsi, którzy na przyjazd białych wyciągali dumnie nawet konia z zagrody, aby tylko się pochwalić O tym jak pracuje się fotograficznie w pełnym słońcu i przy 45 stopniach upału O taplaniu się w błocie tylko po to by zrobić jedno zdjęcie O podróży pociągiem z New Delhi do Udaipur oraz o tym dlaczego PKP nie wydaje mi się już takim syfem… O wsi Richabdeo, której nie ma nawet na mapie, a w której spotkaliśmy bardzo malownicze widoki Dlaczego na głębokiej wsi Rajasthanu biały turysta pojawia się raz na kilka lat O tym, że kupy mogą być nader fotogeniczne O tym jak sprawuje się Fomei Panther Mini w warunkach ekstremalnych Dlaczego warto mieć fixera i dlaczego bez jego pomocy pewnie nic byśmy nie zrobili… O tym jak w hotelu w Banswara spotkaliśmy właścicielkę z Rosji, która za wszelką cenę chciała zrobić nam rosół i pielmieni Oraz dużo, dużo, dużo zdjęć… I jedno video :) Tymczasem kilka zdjęć finalnych oraz parę backstage z naszej wyprawy marzeń do […]
24 Jun 2012 in Indie
Hair
Brudny, niedomytek, w stajni ciągle śpi Ostatnio średnio u mnie z czasem. Średnio wiem jak się nazywam, jaki jest dzień tygodnia, gdzie jestem. Po ostatniej niedzieli pobiłem chyba nieoficjalny rekord zmarnowanych godzin na lotniskach, po tym jak w 24 godziny, bez przystanku we własnym mieszkaniu zrobiłem trasę New Delhi – Kijów – Warszawa – Bruksela – East Midlands Airport – Derby. I wszystko to znosząc spojrzenia wszystkich tych panów pod krawatem, podróżujących do Brukseli, którzy z nieskrywaną niechęcią spoglądali na mnie jak na ćpuna- nie domytego od 2 dni, w ciuchach brudniejszych od odzienia roboczego górnika z przodka. I wcale się nie wyżalam, skoro słowo się rzekło i blog nadal żyje, trzeba wreszcie usiąść do nadrabiania zaległości! Nota bene ta jakże osobliwa podróż lotnicza to wynik mojej wyprawy do Indii, z której zdjęcia gdzieś juz krążą w sieci, a o której niebawej napisze na blogu, prezentując jej fotograficzne efekty. Powiem tylko, że było naprawde. Bez turystycznych atrakcji, bez wygód, klimy i drinków z parasolkami. Było prawdziwie, o ludziach, o życiu, o tym co ważne. Pozwoliło mi zrozumieć jakie zdjęcia chce robić. Wcześniej, przy okazji warsztatów u Lary zrozumiałem czym chcę je robić, zatem pomysł na siebie jako “pstrykacza” powoli się […]
19 May 2012 in Inne, Strobist
UV Stories i…
Ultra Sesja Sesja już raczej z tych zaległych, jednak do tej pory nie było okazji o niej napisać. A generalnie jest o czym, bo była i Sara jako modelka, i Lukasz jako asystent i Joanna jako wizażystka i dyrektor kreatywny. Były nawet ciuchy Doroty, sporo zabawek fluorescencyjnych, chłopaki z IMAGINE, klub Baroque, urlop w robocie (bo sesja rano). Były farby UV, styropianowe kulki połączone rurkami do napojów, bransoletki ze sklepu indyjskiego, prawdziwe perły, które nie chciały świecić, nawet fluorescencyjne wałki do włosów. Były krany kamerowe, z 5 aparatów do VideoDSLR, ogólny harmider i zamieszanie. Generalnie “się działo” ! Sesja ta, ukaże się w najnowszym Musee Magazine, ale przy okazji zgłosiłem jedno ze zdjęć (poniżej) do konkursu magazynu Lidii Popiel “FineLife”, o którym już niejednokrotnie pisałem. Tym razem tematem prac było haslo “Home alone – w oczekiwaniu na gości”. Nie to żebym się chwalił, ale ku mojemu zaskoczeniu, zdjęcie Sary z “odjechaną bransoletną” zostało laureatem tej edycji konkursu FineLife. Podobno wygrałem nawet jakąś drukarkę, ale nie znam jeszcze żadnych szczegółów – podałem adres, poczekam, zawsze drukarka fotograficzna się przyda w domu! :) Moje boje z UV Sprawy techniczne nie były najprostsze niestety. Próbowałem się jakoś przygotować merytorycznie do sesji, przeszukując google […]
UV Stories – zajawka
  Zaległości Niestety nawał pracy i problemy zdrowotne spowodowały, że mam co najmniej kilka zaległych zdjęć, która chciałbym opublikować. Powoli staram się odkopywać z tych złogów, a tymczasem, już niebawem na blogu o: Sesji z Sarą, jedną z najlepszych i najsympatyczniejszych modelek jakie znam Kreatywnym dyrektorze i wizażystce w jednym – czyli niezastąpionej Asi O tym jak niewiele wiem o świetle, o czym przekonałem się pracując z lampami UV O tym co się da, a czego się nie da zrobić z takim światłem O tajemniczym softboxie, który pojawił się swego czasu u mnie na Fejsbuku i zabił wszystkim klina (“Po cholerę ci to to…”) Pracy z mega zdolnymi młodymi filmowcami, którzy wparowali na sesje z ciężarówką sprzętu, kranów, aparatów itd, robiąc w naszej skromnej ekipie foto niemały popłoch O tym jak mój marek sobie radzi z wysokim iso…. O tym dlaczego robię “mało” zdjęć, o godzeniu pracy z pasja O warsztatach z dupy O drukowaniu swoich prac, czyli mały endorsement (bo jakość warto promować!) I o wielu wielu innych mniej czy ważnych sprawach (czyli jak zwykle) Mam nadzieję, że pełny wpis, razem z filmem Behind the Scenes już naprawdę niebawem!  Home Alone Pamiętacie konkurs magazynu FineLife? Całkiem fajna sprawa, zacne […]
12 Dec 2011 in Inne, Strobist