Malinowo oraz Klaas-Jan Huntelaar a sprawa pakistanska

Collapse Show info

Straszno i śmieszno

Jestem, jestem, nie zaginąłem w akcji. Choć niewiele pewnie brakowało, po ostatnich przygodach z kleszczami, profesjonalną, acz kompletnie nieprzygotowaną do takich interwencji opieką NHS, skalpelami i antybiotykami zalecanymi w przebiegu boreliozy, malarii i cholery…. Miałem nadrabiać zaległości, a tu one rosną i rosną. Sesje jeszcze jakoś staram się robić, mimo braku czasu, ale już z wpisami krucho. No i ciągle pytacie w mailach kiedy relacja z Indii… Wiem, wiem, obijam się. Na usprawiedliwienie napisze, iż nie tylko będzie ona niebawem, ale i okraszona będzie skromną bo skromną, ale jednak relacją video. A w tejże relacji nie zabraknie smaczków takich jak reportaż z najprawdziwszego ślubu hinduskiego, na który wprosiliśmy się przy okazji zdjęć w pewnej wiosce, a na którym panna młoda płakała w niebogłosy przed wyjściem w objęcia pana młodego, który do najszczęśliwszych także nie należał :)
Poza tym, kto w czasie Euro 2012 ma jeszcze czas na czytanie blogów i zajmowanie się fotografią? :) Ja zaobserwowałem, iż w dniach “krytycznych dla sprawy” spotkań (England vs…) biuro pustoszeje już koło 16 tej (w korporacyjnych kalendarzach wielokrotnie spotkałem się z “meetingami” Francja – Anglia, funkcjonującymi na równych prawach ze spotkaniami biznesowymi) , a życie poza barami i knajpkami posiadającymi rzutnik praktycznie zamiera. Aż strach pomyśleć co będzie się działo w UK w czasie olimpiady… choć z drugiej strony maniery kibicowskie na wyspach są w prostej linii emanacją lordowskich manier i najwyższej (acz nudnej) kultury osobistej. Tu nie usłyszy się “Sędzia ty chu..”, tu raczej zauważy się z przekąsem “Decyzja arbitra jest wysoce nieobiektywna”… Jedynymi nie zainteresowanymi meczami są chyba taksówkarze z krajów azjatyckich, głównie Pakistanu, dla których Poland i Holland to w zasadzie to samo i którzy notorycznie komplementują nasz kraj za wyśmienitą grę Klaas-Jan Huntelaar… I ktoś by pewnie pomyślał, że zważywszy na poziom gry naszych piłkarzy nie warto wyprowadzać z błędu, ale ja jakoś protestuję za każdym razem: “Poland, Krakow stag party, Walesa, Solidarnosc, Dudek Dance, not Holland”. Nie pozostaje nic więcej, tylko odwdzięczyć się wyznaniem: “Uwielbiam pana kraj, Indie są takie malownicze” :)

Krwiście modowo

Sesję o której dziś piszę potraktowałem z całkowitym przymróżeniem oka. Głównie jeśli chodzi o nadęcie się na zdjęcia typu beauty oraz fetish/horror itd. Sporo w sieci widziałem zdjęć horroro-podobnych, z modelkami unurzanymi w hektolitrach sztucznej krwi, która aspirowała jednak (przynajmniej na tych fotach) do miana prawdziwej. Zdjęcia miały straszyć, wywoływać emocje w pokoleniu Emo. Modelki związane sznurkiem z Ikei, ketchup na ciuchach, brudne stopy. I wszystko, przy groteskowości pomysłu, wykonywane jest śmiertelnie serio. Dlaczego zatem nie puścić oka do takiej stylistyki i zrobić coś w konwencji żartu? Gdzie krew to ewidentnie sok malinowy, a zamiast ubrudzonych stóp – perfekcyjnie wymalowana modelka? Pomysł wydawał mi się na tyle surrealistyczny, że ciekawy do wykonania :) W czym oczywiście pomogła doskonała Ekipa Kreatywna (nowy termin, trochę kalka językowa, ale jakoś mi spasował, jeśli macie pomysł na inną nazwę – dajcie znać) – fryzjerka Bogusia,  wizażystka Alicja oraz modelka (czy ktoś ją kojarzy z wpisu Hair? Bo wygląda totalnie inaczej!! Ot modelka – kameleon) Anita. Zatem nie należy stylistyki brać jakoś specjalnie na poważnie, nie zamierzam specjalizować się w zdjęciach sztucznej krwi :) Krwi, której dobór polegał zresztą na tym, aby po pierwsze wyglądała jak najbardziej niewiarygodnie, a po drugie by była smaczna dla modelki. Sok malinowy wydał się zatem lepszym wyborem niż np. skondensowany barszcz czy Ketchup z Pudliszek… Największym komplementem więc jest opinia iż krew wygląda na nieprawdziwą – dziękowałbym za takowe spostrzeżenie po stokroć!  Za to zabawa z tymi wszystkimi straszno-smieszno-słodkimi artefaktami była naprawdę przednia, tym bardziej, że w tak doborowym towarzystwie!  Przy okazji sesji Przemek, który zawsze dzielnie znosił pozowanie do wszelakich zdjęć testowych (tak aby ustawić oświetlenie), trochę nam się zbiesił i zmusił mnie do zamiany roli z zza na przed obiektywem. Zatem część test shotów było ze mną w roli głównej! :)

Anatomia sesji

Technicznie sesja wyglądała dość prosto. Jako główne źródło światła używaliśmy beauty disha 70cm z gridem, umieszczonego centralnie nad modelką w typowym stylu Hollywood Glam. Dish to dość ostre i skoncentrowane światło, które stosowane z rozmysłem, może jednak doskonale sprawdzić się w stylizacjach beauty (hmm moze stąd nazwa?). Należy jednak pamiętać, że zwłaszcza gdy stosujemy to oświetlenie z bardzo bliska, światło niezmiernie szybko traci swoją moc i jeśli np oświetlimy twarz z odległości mniej niz 1 metr, to w zdjęciach sylwetkowych nogi będą już o 1-2 EV ciemniejsze. Do wypełnienia cieni stosowałem małej lampki z parasolem, która delikatnie wypełniała światłem okolice brody oraz dodawała charakterystycznych odblasków na malinowej krwi. Nie byłbym sobą gdybym nie skontrował z obu stron. Dla mnie takie światło kontrowe dodaje po prostu trójwymiarowości zdjęciu, pewnej przestrzenności, która w połączeniu z niską głębią ostrości pozwala mi uzyskać mój ulubiony “look” na zdjęciach. Wybór tego czym kontruje zależy głównie od efektu jaki chce uzyskać  oraz kadru, który mam w głowie. Jeśli zależy mi tylko na podświetleniu włosów po bokach głowy (a modelka np nie ma rozpuszczonej fryzury) – stosuję snooty lub wrota z gridem. Jeśli natomiast chcę skontrować także długie włosy i ramiona w szerszym kadrze, zazwyczaj zakładam wąskie softboxy (stripy) z gridem. Grid w tym przypadku pozwala mi skupić wiązkę światła tylko na modelce oraz zapobiega flarowaniu błysku w obiektyw (choć i tak należy na to uważać). Dopełnieniem oświetlenia jest zwykła lampka strobistyczna z papierowym snootem skierowana w tło, ocieplona nieco filtrem CTO. Ostatnio otrzymałem pytanie, jakiego snoota polecam na małe błyskotki. Odpowiedz jest bajecznie prosta – najtańszego. Wystarczy kawałek czarnego kartonu, gumka recepturka i trochę kreatywności, by zrobić całkiem niezły snoot. Zresztą to samo dotyczy grida na systemówki – ten z rurek do Coli działa tak samo jak ten za 40 dolarów od pana Honla, i tak naprawdę różni się tylko ceną….
Przy okazji ciekawostka i szybki konkurs – dlaczego światło ze snoota przybiera kształt snoota, a światło z grida jest zawsze okrągłe? Jeśli znacie odpowiedz na to pytanie – napiszcie ją proszę w komentarzach “fejsbukowych” pod tym postem. Najpełniejsza odpowiedz, która najbardziej spodoba się czytelnikom (na podstawie lajków), może wygrać książkę o tematyce fotograficznej, lub sesję ze mną w dowolnym charakterze (nie chodzi o to że ja mogę pozować, hehe, ale zwycięzca może mi asystować – jeśli fotograf, lub być przed obiektywem – jeśli model/modelka).
Optyka zastosowana to mój niezastąpiony 135 Canona. Jest wąski owszem i w niektórych studiach muszę niestety wyjść za drzwi, aby uzyskać kadr o którym myślę (dzieje się tak niestety w większości krakowskich studio), ale jego plastyka, ostrość i perspektywa wynagradzają wszelkie niedogodności. ISO – standardowe dla mnie, czyli 50. Pisałem ostatnio, że Canon powinien dla mnie wyprodukować limitowaną edycję DSLR z NATYWNYM ISO 50. No cóż, nie chcieli tego dla mnie zrobić, więc skłoniłem się ku innym producentom, nabywając drogą zakupu muzealny egzemplarz średniego formatu, o czym w kolejnych wpisach.

Comments: 10

  1. Snoot jest z reguły długi, więc wydostające się światło to głównie promienie równoległe do krawędzi (plus trochę odbić od ścianek w środku). Stąd też jeśli otwór snoota mamy prostokątny to światło też będzie prostokątne. Z tego co też mi wiadomo to światło z grida zależy od wzoru grida (czyli oczek). Jak są sześciokątne to pewnie coś blisko koła będzie. :-)

  2. Bo światło z grida przybiera kształt oczka grida. Przy czym jak się zacząłem zastanawiać, to wcale to “zawsze okrągłe” nie jest takie oczywiste. Wyobraź sobie, że jakiś wariat założy grid na stripbox…

  3. wpisy tu nie wchodza do konkursu :)

  4. To gdzie trzeba się wpisać, jak na blogu wtyczka od fejsowych komentarzy daje mi w pysk komunikatem “Wtyczka komentarzy wymaga parametru href.”

  5. Tomasz 23 Jun 2012

    kozackie!! podziwiam

  6. Łukaszu, retuszując swoje modelki/modeli używasz techniki separacji częstotliwościowej czy jakiś inny masz patent ?

  7. co ty ja jestem leszcz z obrobki :) Choc chcialbym sie nauczyc. Zadnych specjalnych patentow oprocz jakiejs akcji skin smooth ktora dostalem od kogos 100 lat temu, no i szpachlowania healing brushem

  8. Kurcze każdy mówi że tam jakaś akcja , jakiś health brusz… a mordka wycyckana jak ta lala… :) no ale dobra rozumiem, takich tajemnic sie za darmo nie zdradza….

  9. Maciej Gowin 11 Jul 2012

    Lukasz, fajne foty, przeczytalem co pisales o kulturze osobistej Anglikow i raczej sie nie zgodze :) moze i faktycznie na sedziego tak strasznie nie jada ale juz na pilkarzy leca takie wiazanki ktore ciezko powtorzyc i przetlumaczyc, moze dlatego ze to Yorkshire …co do zmian godzin pracy kiedy gra reprezentacja Anglii to fakt – meczyk to “swietosc”.

Leave a Reply to Mariusz Zając via Facebook Cancel reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>